|
środa, 03 lutego 2010
Biżuteria w szpitalnych łóżeczkach
pierścionek Egratigna Angélique, białe złoto, diamenty, emalia To w miejscowości Milly-la-Fôret, gdzie miał posiadłość, Christian Dior uprawiał ogrodek i zaczytywał się w ogrodniczych katalogach. Po jego śmierci na liczbę bukietów złożonych przez Paryżan pod Łukiem Triumfalnym trzeba było wydac specjalne pozwolenie. Castellane i Troncy w pięciu niemowlęcych łóżeczkach zaprezentowali 38 sztuk nowej kolekcji. Celebrując "les bébés", jak nazywa Castellane swoje dzieła, swoistym aktem chrztu w Grand Palais, celebrowali akt dziwnego macierzyństwa i dziwny mariaż bujnej żarłocznej fantazji z dziką wyobraźnią. "Milly Carnivora ostanie zaprezentowana w pięciu łóżeczkach. - mówił Troncy - To będzie trochę surowe, dziwne, coś pomiędzy Wschodnią Europą a Davidem Cronenbergiem...". Słynne muzeum zamienione na niemowlęcy pokój o przezroczystych kołyskach, w któych mienią się wszystkie kamienie szlachetne świata i wszystkie barwy tęczy w postaci najmnjeiszych babys świata, mimo, że queen size...
widok wystawy w Grand Palais, u góry na zdjęciu Victoire de Castellane pierścionki Epinosa Diamants (białe złoto, diamenty, cytryny, rubin, ametyst, szafir, granat i emalia) i Magnatus (złoto, diamenty, granaty, emalia)
obok pierścionka Egratigna Angélique drugi z serii Egratigna: Chipie, pierścionek i kolczyki Epinosa Verte, białe złoto, diamenty, cytryny, rubiny, ametysty, szafiry, granaty, emalia
pierścionek Ancolia, złoto, diamenty, rubiny, emalia Czy palec bywa żarłoczy, nawet wtedy, gdy jest kwiatem? Ciało i mięso, złoto i zieleń. Czy kwiatowa mięsożerność, złotoustność, złotocielcość jest dla palca tego światem? Planuję i poluję na skarby, aż sama jestem złapana w łup. Drogocenna błahostka czy niepozorny skarb mają sobie to za żart? Planuję, poluję i pilnuję. Żarłoczność ciała i chciwość duszy, złota asceza, przepych po uszy. Kluczowe serce trzyma się sługi. Przesada w udawaniu i umiejętność w nadawaniu. Rozrzutny gest czyni naturę bogatą. Bujna żarłoczność, pożądliwa chciwość, mięsna roślinność. Nadmiar natury, dar miniatury. Roślinna dekadencja. Gorączka złota. Nienasycony apetyt. Bulimia i wspaniałomyślność - czy mają jeden korzeń?...
kolczyki i pierścionek Carnivora Devorus, złoto, diamenty, granaty, szafiry, emalia, kolczyki Chardonus, złoto, ametysty, beryle, granaty, tanzanit, szafiry i emalia ... To prawda - na dnie przezroczystych kołysek drzemią czasem prawdziwe skarby...:))))
http://www.diorjoaillerie.com/fr/jewelry_fr.html Ines van Lamsweerde i Vinoodh Matadin, L'appel de la Fôret, Vogue, Septembre 2008
poniedziałek, 01 lutego 2010
Baumgart i polska kolekcja w Parlemancie Europejskim
Anna Baumgart, Mur. Hipoteza skradzionego obrazu, 2008 Artystka poruszyła zresztą temat żelaznej kurtyny w swoim przemówieniu, celebrującym wolność jednoczącej się Europy, wolność, która jednak bardziej niż czymś oczywistym powinna ciągle być wzywaniem i zobowiązaniem. Serce biło mi z emocji.
szef Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek i Anna Baumgart w Bruskeli
Fragment przemówienia Baumgart:
Wymowa wernisażu, na który dopisała głównie publiczność związana z instytucjami - jako, że do Parlamentu nie można wejść z ulicy, a na odbywające się w nim wydarzenia obowiązuje szczegółowa lista gości - była tym bardziej symboliczna, że obecnym jego szefem jest polski polityk Jerzy Buzek, który oddał hołd polskiej sztuce w słowach wstępu. Ania Baumgart i Pomme Ten symboliczny wernisaż był także pierwszym wernisażem w życiu mojej córeczki Pomme.:)
Pomme, Ania Baumgart i Kasia Korczak
oraz ja i Pomme...
Po godzinach odbyła się nieoficjalna powernisażowa kolacja z udziałem brukselskiej śmietanki. Od lewej: Ania Baumgart (za Zuzanną), Zuzanna Janin (prosto z Londynu), Jola Stopka, Abel Auer (a raczej jego nogi), Bartek Lech, Dorota Jurczak (po powrocie z Istambułu) i Jarek Król...:))) Tym wspaniałym akcentem świętuję swój mały come back do bloga...:) ps. Aniu, dziewczyna, którą spotkałyśmy przypadkiem w butiku dzwoniła właśnie, że jutro wybiera się, by obejrzeć wystawę... Film z wernisażu można znaleźć pod tym adresem, szukając w dziale "All Videos" i "January 2010" :)...:
piątek, 25 grudnia 2009
X-mas
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO I WESOŁYCH ŚWIĄT (TAKŻE W SENSIE POGAŃSKIM), SPEŁNIENIA MARZEŃ I POCZUCIA BYCIA KOCHANĄ/YM. KOCHAĆ!!!!.......... SZALONEGO NOWEGO ROKU!!! * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
czwartek, 26 listopada 2009
Słowianie w Tatarstanie
Ich propozycja tym razem to "Podróż do Tatarstanu" - szukanie śladów polskich Tatarów, za przykładem niezwykłej polsko-tatarskiej postaci Karola Buczyńskiego, który jako aktor Charles Branson zrobił karierę w Hollywood, grając głównie w westernach.... Slavs and Tatars eksplorują interferencje między Zachodem i Wschodem z wielkim wdziękiem. Niedawno uczestniczyłam w Brukseli w ich performansie zatytułowanym "Hymns of no Resistance"... Okazuje się, że kulturowa ekspansja może znaleźć opór właśnie wtedy, gdy z pozoru się go nie spodziewa. Performans polegał na tym, że na scenie kurdyjska orkiestra muzyki tradycyjnej odegrała na orientalnych instrumentach parę zachodnich przebojów ... zmieniając lekko słowa.
Kurdyjska The Orient Orchestra i lider Slavs and Tatars Payam Shariffi na scenie brukselskiego Kaai Theater Niby no resistance ale jaki power!... Oceńcie sami fragment "sporu o nazwę" do muzyki Gershwina...
The Orient Orchestra i Slavs and Tatars w wersji przeboju "Let's call all thing off" (proszę oglądać i słuchać z głową położoną na lewym uchu!) Frontmenem i liderem Slavs and Tatars jest Payam Sharifi - artysta, designer i lobbysta aktualnie przenoszący się z Moskwy do Paryża. Miałam przyjemność w wakacje zobaczyć Moskwę oczami Payama z okien jego gościnnego, uroczego mieszkania w ... jednym z Pałaców Kultury. Nigdy nie zapomnę pierwszej kolacji na dachu synagogii w restauracji azerskiej na Patriarszych Prudach...Było to nie mniej surrealne niź Anuszka, która wylała olej na torach tramwajowych, jak zaczyna się akcja "Mistrza i Małgorzaty" Bułhakowa... Payam Shariffi w "Fantastic Man" na Kremlu i w moskiewskim metrze Mimo dzieciństwa spędzonego w Teksasie, młodości na uniwersytetach w Nowym Jorku, Londynie i Paryżu, wydaje mi się, że mało kto kocha i rozumie Moskwę jak Payam, który uważa, że zawdzięcza to swym irańskim korzeniom... Czasopismo Fantastic Man w numerze letnim poświęciło Misterowi Shariffi i Moskwie parę stron - nie moge się oprzeć, aby nie załączyć tu paru zdjęć. Payam jako artysta metroseksualny (w duchu poszukiwań Karola Radziszewskiego) między Wschodem i Zachodem - zwłaszcza, że jedno ze zdjęć wykonane jest na stacji moskiewskiego metra... :))))) Payam Shariffi w "Fantastic Man" MiastoProjektWola, festiwal Wola Art, 20-30.11.09, kuratorzy Sylwia Szymaniak i Sarmen Beglarian Slavs and Tatars, "Hymns of no Resistance", Kaai Theater, październik 2009 "Fantastic Man", summer 2009
poniedziałek, 23 listopada 2009
Dwurnik (ja) i ciąża (2)
Doświadczenie bycia sobą i nie sobą w tym stanie najsilniej dominowało mnie, gdy sama zgodziłam się pozować do ciężarnej serii. Wbrew przyjętym tradcyjnym wyobrażeniom ciąża nie jest stanem pasywnym (wielkim odkryciem było dla mnie zrozumienie, że płód a potem dziecko znajdują się cały czas w ruchu i to w akrobatycznym w ruchu. "W brzuchu jest super dyskoteka" - mówiła lekarka - "break dance i dirty dancing bez przerwy"). Zastnawiałam się co z tej nie-pasywności przedostanie się do obrazu. Do dzisiaj nie wiem czy jestem na nim sobą czy nie? Z wrażenia siły, którą chciałam emanować, została jakby raczej wątpliwość (którą także kocham, może nawet bardziej - jest prawdziwsza...). Edward Dwurnik, Agata i Pomme, 2009 Zdecydowałam, że najlepiej poprosić o komentarze do tego obrazu wielu przyjaciół (przez maila i na Facebooku). Oto one: Ela: jesteś bardzo zamyślona
Joanna: tu chodzi o ciężkość i pracę ciała, i to super Mathilde: this portrait is gorgeous!!!...I am jalous... Michał: obraz piękny, więcej tu melancholii niż radości z życia poczętego...
Maksym: ponadto pozwole sobie zwrocic uwage na dwa buldogi u Twych stóp :-), nie bez znaczenia symbolizujace wierność, przyjaźń i czujność! Katarzyna: minę masz moze malo zachwyconą, wygladasz troche jakby twarz byla pod ciezarem podwojonej egzystencji, ale za to krzeslo lewituje;-)!! To robi wrazenie. Piekne dyniowe, nawet w kolorze, cialo, i lewitujace kszeslo, jakby jakies moce Cię unosily! No i te pieski, jak atrybuty Bogini.
Adam: To prawda ze wyraz twarzy jest wiecej niz smutny (moze dlatego ze nie masz tych pieknych sukienek ktore odrozniaja cie od pin upow;) ale brzuch jest lepszy taki pelny..., no a psy-najlepsze- w tej pustce...oczekiwania na Pomme nie wiedzac ze mala bedzie je tarmosila za uszy;... wolalem dwurnika gdy byl bardziej nikiforowy,ale w tym tez jest cos - dramat, haha Krytyk z Warszawy: co do dwurnika to widze,ze zmienia maniere,
to niedobrze, bo u niego rozpoznawalny styl byl wszystkim, a tu jakby troche waliszewski, troche z maniery mlodego malarstwa, hmm, nie widze tego dobrze bo male zdjecie, ale zapewniam cie, ze w rzeczywistosci jestes duzo ladniejsza w ciazy!!! mi sie bardzo podobalas jak cie widzialem i wygladalas kwitaco - uwielbiam kobiety w ciazy!!! szczerze mowiac to najlepiej wyszly mu psy, a tobie moglby odjac te "wasy", "brodke" i bloto z nog!!!! moglby sie przynajmniej w typowy dla siebie sposob podpisac, zeby bylo wiadomo, ze to on i ze masz faktycznie dwurnika ;-))) no skandal po prostu skandal ;-))) Helen: How lucky you are to have your personal painter. Will he go on working with you?
Ayan: C'est tres beau!
Monika: Kolorystycznie i kompozycyjnie bardzo ładny obraz. W ciązy, ale widac, że góra nie ciężarna jest szczupła i "końcówki" tez. Myśle, ze każda dziewczy na ciązy troche przezywa zmiane figury, to normalne.
Fredek: Nie to nie czolg...ale raczej wygladasz troche jakbys przed chwila urodzila swego czarnego psa Paris:) I ja na koniec (w tej korespondencji): Urodzila Paris??? Skad wiesz ze mi sie to wlasnie snilo???? ze urodzilam Paris...i zastanawialm sie po co mi druga. Ale znowu jakbym urodzila, to skad ten brzuch ciagle wielki? Starsznie niepokojace. Jest dla mnie coś z das Unheimliche (czegos, co niepokojąco niesamowite, jak pisal Freud) w tym obrazie i moze wlasnie to jest dobre... (Ta mozliwosc urodzenia psa, mozliwosc minotaura, zwierzaco-ludzkiego potwora, czegos co organiczne, straszne, czego moze o sobie wiedziec nie chcemy, ale znowu co zyciodajne, zawsze inne, zawsze zasilające, potrzebne, trauma itd. Moze w tej epopeji ciazowej jest tylez przerazenia co triumfu? Jak w obsesji aborcji. Jestem i wygladam jak robotnica, robotnica ciala, ciezkie nogi itd, ale jednak rodzaj wykwintności...)
I jeszcze, ze z tym brzuchem czujesz sie pelna jak dynia, ale ktora nagle jest karoca, wiesz, a nigdy nie byla...
Suri na obcasach
czwartek, 19 listopada 2009
Malutka Brooke
Lewis Carrol, Alicja jako żebrzące dziecko, 1859 Garry Gross, Bez tytułu, 1975
Irina Ionesco, Eva, Pałac Muchy, 1970 Społeczeństwo napewno nie patrzy na te zdjęcia oczami dzieci. Taka zresztą byłą linia obrony jednej z kontynuatorek prawdziwego "ruchu" w fotografii, rozpoczętego przez zdjęcie Shileds, Maud Hewes. Uznanie, że zdjęcie jest obsceniczne oznaczało by uznanie, że moje dziecięce nagie ciało jest takie - czy to możliwe? Z drugiej strony dlaczego nadeksponuje się ciała dziewczynek? Na wystawie nie było ani jednej fotografii eksploatającej ciało młodego chłopca - jedyna męska nagość pojawiała się na zdjęciu tyłów nagich mężczyzn z Abu Grahib zdominowanych przez strażnika-kobietę i na autoportrecie (także zresztą analnym) Roberta Mappelthrope'a. Graham Ovenden, Maud Hewes, 1984
Jock Sturges, Christina, Misty i Alisa, Północna Karolina, 1989
Annelies Strba, Sonja w kąpieli, 1985 Czy kuratorzy odwzorowali tu nieświadomie swoje przed-sądy widzenia? Nadmiernie skupili się na wizualnej eksploatacji ciała dziewczynki, "naturalizując" te nagość trochę przy okazji? Nie stawiając pytań o sposby widzenia ciała w zależności od wieku i płci. Mimo wszytsko nagość dziewczynki ma w sobie coś z nadużycia, jest podszyta przemocą, rodzajem przekroczenia. Tak jak na poniższych zdjęciach, które dopowiadają do obrazu tej nagości coś istotnego. Jednak czy skaza nie jest w spojrzeniu? W kulturze, która przyznaje dziewczynkom miejsce bardziej podatne na zranienie, mniej bezpieczne?
Nick Ut, Mała dziewczynka z Trang Bang, Wietnam, 1972
Anonim, Pogrom, prawdopodobnie we Lwowie, 1941 Mi najbardziej podobała się fotografia wykonana przez dwie małe dziewczynki-spiskowczynie prawie wiek temu, na której ukazuje się jednej z nich wróżka-elf. Fotografia ta, poczytywana za autentyczną, narobiła sporo szumu w epoce. Choć zmarły jako starsze panie, obie do końca utrzymywały, że zdjęcie jest prawdziwe. Duch Pipii Langstrumpf oraz Leonory Carrington - surrealistycznej autorki powieści o nieposłusznej staruszce z brodą, która płata figle niech opiekuje się ich duszami! Frances Griffiths, Wróżka daje kwiat Iris, 1920
Controverses, Le Botanique, Bruksela, 24.09.09 - 3.01.10
poniedziałek, 16 listopada 2009
POP LIFE i Polesploitation
Nie jestem pewna czy jest to tytuł dodany przez samego artystę do serii Untitled, pokazywanej już kiedyś w Wiedniu jak mi się zdaje i do której nawiązywała zeszłoroczna wystawa "Biało-Czerwona" w Nowym Jorku (z daleka pisałam o niej tutaj)? Czy raczej nazwa sali poświęconej Uklańskiemu, w której wystawiani są Naziści i właśnie Untiled, otrzymała taki dodatkowy przydomek od londyńskich kuratorów? W każdym razie CHAPEAU BAS!
widok wiedeńskiej wystawy na jesieni 2007
opis sali Uklańskiego w Tate Modern prezentującej Nazistów i Untitled Polespoloitation albo w moim tłumaczeniu Polskeksploatacja to domena eksploatacji polskich nardowych mitów, ich śmieszności, ograniczenia, ale i dziwnej siły. W dobie, w której Prezydent RP umieszcza na swej stronie internetowej rodzaj Śpiewnika Polskiego, gromadzącego polskie pieśni patriotyczne - nawet te najbardziej kiczowate i ckliwe - pytanie o eksploatację narodwych mitów na przykładzie Polski ma coś na rzeczy! Epigońska poezja romantyczna znowu górą - znowu górą ten wtórny zapiew, którym zalano polskie struny po utracie niepodległości z górą dwa wieki temu. Poczucie krzywdy i brak myślenia formą, dufne przekonanie, że poszkodowanym powinno się zadośćuczynić z urzędu, brak myślenia perspektywicznego i zdolności do samoorganizacji, przerważliwienie i urazowość na własnym tle, niechęć do i zaniechanie konsruktywnego działania - to tylko niektóre aspekty efektu dumnych epigońskich akordów. Jakże żywo brzmiących! Wystawa "Biało-czerwona" mieszała fragmenty narodowych mitów i szczątki symboli z elementami kultury kibiców, pytając trochę w przestrzeń czy nad tym szałem znaczeń, tak bardzo aktualnym dla nas dzisiaj i tak dobrze opisanym choćby w książce (i filmie!) "Wojna polsko-polska pod flagą biało-czerwoną", ktoś jeszcze panuje? Londyńska wystawa POP LIFE. Sztuka w materialnym świecie śledzi te trendy w sztuce, które - oczywiście od czasów Warhola - poza sztukę wychodzą, a zarazem ją żywią jeszcze mocniej, te trendy sztuki, które romansując z komercją, pornografią, populizmem, koniunkturą, przewiercają zawsze ich znaczenia, choć same ocierają się o mentalną korupcję. Jak sztuka wychodzi z tego bez szwanku? Tylko wracając w domenę sztuki - real pop life jest dobry na romans, nie nadaje się na życie....
rekonstrukacja Pop Shopu Keitha Haringa na londyńskiej wystawie Naturalnych rozmiarów rzeźby Jeffa Koonsa pokazujące jego stosunek z jego byłą żoną - aktywistką polityczną i aktorką porno - Cicolliną, niezliczone rozmowy i okładki tygodników dokumentujące obecność w mediach Warhola, który "wywiadu nie odmówiłby nawet psu" aż po jego seriiografie z diamentowym pyłem a także kolekcja okładek jego własnego magazynu ... Interview...), Pop Shop Keitha Haringa - kultowego artysty lat 80-tych posługującego się stylem rysunków z metra - czyli otworzony w Nowym Jorku w 1986 roku sklepik z artykułami opatrzonymi "obrendowanym" stylem, fascynująca seria Spiritual America Richarda Prince'a, której sztandarowym przykładem jest fotografia 10-letniej przyszłej aktorki i modelki Brooke Shields*, pozującej w wannie nago i w makijażu, zrobiona przez George'a Grossa, która stała się przyczyną procesu między Shileds a Grossem i powodem obyczajowego skandalu na wielką skalę w USA (Prince najpierw odkupił zdjęcie a potem odsprzedał z wielkim zyskiem jako dzieło-dokument), wyrabiane przez Tracey Emin ubrania na sprzedaż, wzorowane na japońskich managch rzeźby Takashi Murakami - to tylko niektóre przykłady sojuszy a raczej flirtu sztuki z materią i prozą życia, że tak to może w nadmiernym skrócie ujmiemy. Pośród 17 sal zwraca więc uwagę problem wyzyskiwania przez naród swej własnej martyrologii i rozmiany jej na drobne, co tak dobrze wychwycił w swej sztuce Uklański. Mity na sprzedaż, dobre jak jarmarczny plaster na rany przy byle okazji, tak samo koszmarkowate i przerażające jak osiedle dworków polskich, którego wizja kończy film Żuławskiego ekranizującego Masłowską - to właśnie oblicze polskeksploatacji, czegoś, co robimy sami sobie. Uklański pomimo przesadnej narodowej kolorystki nie tyle nacjonalizuje mity, co je rozdziewicza, odziera czerwień i biel z ich pseudo-świętości, otwiera na nowe znaczenia, w których mogłyby się rozprzestrzenić na nowych zasadach, mniej dusznych, bardziej własnych. A jego miejsca na londyńskiej wystawie pokazuje tylko jak bardzo polski kompleks mógłby się przedzierżgnąć w coś innego, ile drzemie w nim niewykorzystywanej siły. Warto dodać, że wymowa tego, co piszę, wzmaga się jeszcze przez obecność niezależnej instalacji Mirosława Bałki, która równolegle odbywa się w Tate Modern - The Unilever Series. *ostatecznie zdjęcie Brooke Shields na skutek protestów w okresie zatrzymania Polańskiego oskarżonego o pedofilię zostało ocenzurowane i usunięte z Tate Modern, ale miałam okazję widzieć je wczoraj na brukselskiej wystawie...O tym wkrótce!...:) POP ART. Art in Material World, Tate Modern, Londyn, 1.10.09 - 17.01.10 Mirosław Bałka, The Unilever Series, Tate Modern, Londyn, 13.10.09 - 5.04.10
niedziela, 15 listopada 2009
Karl Lagerfeld mnie (wreszcie) oświecił!
Jednak tydzień temu w weekend w Paryżu na Saint Germain des Près, płacąc za coś w kiosku spostrzegłam, że tuż przede mną stoi w asyście dwóch młodych chłopców niejaki...Karl Lagerfeld, skądinąd podskórny bohater mojego przedostatniego wpisu (patrz powyżej!). To już naprawdę najwyższy czas, aby wrócić do bloga, pomyślałam. Zwłaszcza, że niedługo będę musiała ogłosić prawdziwą, faktyczną przerwę związaną z urodzinami dziecka (niestety perturbujące są to wydarzenia!!! nie jest łatwo też znaleźć do nich odpowiednich język).
Lagerfeld w kiosku to wszak wielkie prouszenie...:) Słowem Karl Lagerfeld w swym nienagannym mundurze Karla Lagerfelda - siwy kucyk, okulary słoneczne, żabot, mankiety, rękawiczki, surdut i czarne dżinsy o 18h wykupywał w kiosku nakład jakiejś gazety. Bez wątpienia jest on w tej części Paryża postacią znaną - zaparkowawszy swego hummera niezbyt dokładnie niepoodal kiosku na środku ulicy, zdążył już zainteersować grupę policjantów wypisujących mandat. Jednak przechodnie występowali w jego obronie - "zaraz mu powiemy i odjedzie!" - krzyczeli. Jako kobieta ciężarna przy ladzie, czułam, że tarsuję nieco przejście i utrudniam jeszcze sprawę, więc naprawdę starałam się jak mogłam...choć nie uniknęłam karcącego wzroku, którego można było się domyślić zza ciemnych szkieł...:) Przypomniało mi to, że - gdyby nie przerwa - stodołę Chanel kontynuować wątek związany z innym stylowym mężczyną, guru mody, który czerpie natchnienie spomiędzy mody i szuki, czyli z Markiem Jacobsem. Podczas ostatniego Tygodnia Mody zdecydowanie forsował on męską spódnicę (przyznaję, że cudowną!) konsekwetnie pojawiając się w niej publicznie - i na pokazie i w telewizji.
Marc Jacobs w męskiej spódnicy po pokazie Louis Vuitton, prêt-à-porter wiosna/lato 2010 miesiąc temu w Paryżu
a oto główna propozycja pokazu Louis Vuitton na przyszłe lato (ocieplenie klimatyczne w modzie!) - wielkie afro XXL transcedujące nie tylko kultury i kontynenty, ale także płcie...:)
środa, 07 października 2009
Lilly Allen w stodole Chanel
Lilly Allen w najświeższym katalogu nowej linii torebek Chanel Coco Cocoon Lagerfeld podkreśla, że to Lilly Allen dzisiaj - dziewczyna o prostych korzeniach, która do wszystkiego doszła sama - najlepiej wciela ducha wielkiej Gabrielle. "Ona jest śmieszna" - podkreśla, kwitując pytania o decyzję zatrudnienia jej jako ikony marki. Lilly Allen znana jest z upodobań do torebek 2.55 oraz tiszertów Chanel, ale jej styl (żółtej satynowej sukienki z białymi adidasami) wydawał się daleki od propozycji jednej z najbardziej wyszukanych marek świata. Tymczasem dokonany już wybór wydaje się bardziej niż trafiony. Lagerfeld często podkreśla, że najnudniejsza jest mieszczańska poprawność, która zabija fashion - i to chyba także jest klucz do tego, dlaczego Lilly Allen w Chanel nagle jest tak bardzo do twarzy...
scenografia do pokazu Chanel prêt-à-porter wiosna/lato 2010 - 6 październik 2010 w Grand Palais w Paryżu Z podobnego zapewne powodu widzowie Paris Fashion Week ujrzeli wczoraj na pokazie Chanel .... ogromną stodołę wypełnioną sianem i otoczoną klepiskiem. Nie tyle country, co rustykalność, ale nie tyle bukoliki, co ekologia. Lagerfeld podkreśla, że w czasach, gdy tyle mówi się o ekologii i on chciał dorzucić dwój modowy twist, nawet jeśli "adepci ekologii nie są doskonali..." (pod względem stylu?)....
koncert Lilly Allen towarzyszący pokazowi
Jedna z propozycji Chanel na lato przyszłego roku - koszyk zamaist kultowej torebki Pod dachem stodoły z symbolem marki Lilly Allen wykonała piosenkę "Not Fair". Defilujące modelki prezentowały wieczną, nienaganną elegancję Coco i Karla, podszytą czymś bukolicznym - drewniaki zamiast szpilek, koszyczek zamiast kultowej torebki. Dzisiaj we Francji na ekrany kin wszedł głośny już film zrobiony przez słynnego francuskiego ekologa Nicolasa Hulot "Syndrom Titanica" - po raz pierwszy łączy on wyraźnie dyskurs ekologiczny z gloablnie ujętą sytuacją ludzności, mieszkającej na całym świecie. Ekologia przestaje być abstrakcyjnym myśleniem o lodowcach i rozumianej jako przyroda naturze, a zaczyna dotyczyć także natury między-kontynentalnych, międzynarodwych i międzyludzkich relacji. Nie trzeba się zastnawiać wiele, by stwierdzić, że rzeczywiście coś w tym jest "not fair"...
A oto rodzaj zapisu "nowego romansu" Lagerfelda i Allen - materiał z ich sesji zdjęciowej dla aktualnego numeru francuskiego "Elle" POST TEN DEDYKUJĘ BARTOSZOWI KUSTOSZOWI LECHOWI :) |