Blog > Komentarze do wpisu
Nieprzyswajalność kobiecej kondycji

 

      Piszę te słowa pod wrażeniem jaki zrobił na mnie performens belgijskiego kolektywu feministycznego, jaki widziałam ostatnio w Bruskeli. „TheAfterLucyExperiment”(TALE) to spontaniczna grupa kilku belgijskich artystek, które ukonstytuowały się jako kolektyw podczas wakacji w Ardenach. Kadr był istotny, gdyż działo się to w letnim domu babki jednej z artystek, babki, która sama była wallońską malarką i miała na imię Lucy. To, co dzieje sie „po Lucy” to właśnie próba zbiorowej eksploracji kondycji kobiety i artystki, ciągle symbolicznie niejednoznacznie podmiotowej. Performanse kolektywu, jednoczącego pracujące w różnych mediach kobiety-artystki, łączą w sobie różne dziedziny ekspresji wizualnej. Koncentrują się jednak na - co ciekawe - pewnych narracyjnych ciągach i wysmakowanej oprawie scenograficznej. Performans prezentowany na początku jesieni nosił tytuł „Le fonds initiatique pour le corps caverneux” (co można by przetłumaczyć jako „Inicjacyjne zasoby podziemnego, grobowego ciała”) i powstał na zamówienie osiadłej w Belgii dziedziczki francuskiej sieci sklepów sportowych, która sama jest kolekcjonerką sztuki. Miejscem performensu była jej luksusowa willa w jednej z najlepszych brukselskich dzielnic i ona sama wzięła udział w przesięwzięciu.

TALE, „Le fonds initiatique pour le corps caverneux” , 28 wrzesień 2013

         Ubrane w wysmakowane suknie z białego twardego płótna z domieszką lnu, ozdobione wysokim plastikowym kołnierzem, tworzącym rodzaj usztywnionej kolii, członkinie kolektywu przechadzały się po wnętrzu przestronnego salonu, wykonując typowe czynności domowe „kobiety we wnętrzu”. Cała rzecz zaczęła się sobotnim wieczorem – typowa pora mieszczańskiego czasu związana z relaksem, bezpieczną przystanią domu i odpoczynkiem. Długie białe suknie spacerujących po salonie, specialnie ufryzowanych i umalowanych kobiet wydają się naraz rodzajem fetyszu jak i pustego ekranu projekcji. Ich tożsamość jest zawieszona między tym, czego się od nich oczekuje a tym, czym same wypełniają swój podmiotowy gest. Ta „domowa kobiecość” ma różne warianty: wysłanie esemsów, drzemka, malowanie paznokci jak i malowanie na sztalugach, a nawet namiętne całowanie z przygodnym, wyrwanym z tłumu, kochankiem multiplifikują się w jakimś chaosie niemej obecności. Ale nad wszystkim góruje czytana na głos lektura „Własnego pokoju” Wirginii Woolf. Konkretnie był to powtarzany w nieskończoność fragment o tym, że gdyby kobiety miały dostęp do edukacji - w salonie nie siedziałby tłum kobiet ale „profesorowie, fizycy, astronomowie i lekarze”... Ta sztampowa z pozoru scenka, znane wersy „Własnego pokoju” odczytywane w atmosferze ekskluzywnego przyjęcia, miały dla mnie znienacka niesłychanie destabilizującą moc.


TALE, „Le fonds initiatique pour le corps caverneux” , 28 wrzesień 2013     

 

   Od czasu do czasu uczestniczki performansu podchodzily do ceramicznego cokołu – jedynego przedmiotu we wnętrzu, nasuwającym silne skojarzenia z kobiecym rzemiosłem – i unosiły nad nim dłonie, wykonując rodzaj konwulsji na całym ciele. Dawało to jakieś futurystyczne wrażenie cyborgów podłączających się do dziwnego zasilacza, tajemniczej energii życia, czy może domowego ogniska. Te „kapłanki domowego ogniska” (takie ich określenie nasuwały nie tylko usztywnione suknie ale i cytaty z Wirginii Woolf, które przecież w swej najboleśniejszej krytyce dotyczyły pozostałości mentalnych po wiktoriańskiej Anglii) w swej anielskiej bieli w pewnym momencie opuściły brutalnie dom, przenosząc się do ogrodu, pozbywając sukien i wykonując dziki orgiastyczny taniec przełamany stylistyką treningu sportowego... Oczom widzów nie ukazała się jednak nagość: performerki miały na sobie rodzaj cielistych kombinezonów, ciasno przylegających do ciała; kombinezonów, które wykorzystują w swoich wszystkich akcjach, noszą więc one na sobie niewyraźne ślady minionych działań.


TALE, „Le fonds initiatique pour le corps caverneux” , 28 wrzesień 2013        

 

Mimo obliczonego efektu komicznego ten taniec w ginącym w zmierzchu i znikającym w cieniu latarni ogromnym ogrodzie miał – nie wiem czy zamierzony – silny charakter liryczno-surrealistyczny. Tonące w półmroku ledwo widoczne kobiece ciała zyskiewały jakiś archaiczny, w swym niedopowiedzeniu, wymiar. Ich jasno wyrażona negocjacja statusu między naturą a kulturą kończyła się niedopowiedzeniem, niedookreślonością właśnie. Owo dosłowne miotanie się w mroku przywodziło na myśl jakąś niejasność kobiecej kondycji, absolutną niemożliwość jej przyswojenia. Żaden porządek symboliczny czy społeczny, żaden dyskurs nie mogą tu w niczym zaingerować. Możemy tylko skonstatować ten stan skrajnej obcości, jedynie możliwej nieprzyswajalności. Stylistyczne chropowatości narracji performensu, jego naraz dziecinna i tragiczna struktura, nieprzeparte strukturalne natręctwo opowieści – wszystko to zapadało się w swoim końcowym efekcie. Prowadząc jakgdyby donikąd. Końcowy akord tańca polegał na przemieszczeniu się z półmroku do wielkiego wewnętrznego basenu willi, w którym członikie performansu po kolei znikały pod wodą, śpeiwając jakąś angielską wiktoriańską balladę...


TALE, „Le fonds initiatique pour le corps caverneux” , 28 wrzesień 2013

TALE, „Le fonds initiatique pour le corps caverneux” , 28 wrzesień 2013

 

Nadmiar estetycznego smaku potęgowały nie tylko wypieszczone estetyczne elementy stroju artystek i użytne rekwizyty, ale także wnętrze bogatej, znakomicie urządzonej w stylu właściwym dla klasy wyższej, willi. Performans zakończył się zresztą wielkim przyjęciem, którego główna część odbywała się w imponującym stylowym wigwamie w rytmie muzyki wygrywanej przez Dj-a, kobietę w średnim wieku. Willa kolekcjonerki, znanej zresztą w popularnej francuskiej prasie, bywa często określana jako „bunkier sztuki współczesnej” ze względu na swój ultra nowoczesny ascetyczno-betonowy charakter, jak i obecność z nim kolekcji sztuki. Dominują w niej zresztą dzieła kobiet (jak chociażby Szapocznikow czy znanej belgijskiej malarki Charlotte Beaudry). Kadr był więc więcej niż mega-wysmakowany w sposób bardzo kobiecy, przedmioty i otoczenie oddychały luksusem i dogodnym położeniem, atmosfera spełnienia i prestiżu dominowała nad wszystkim...A jednak – performans był zgrzytem, totalnym koncertem obcości i alienacji, jakąś opowieścią niemożliwą o niedokonanym przystosowaniu i asymilacji. Można by długo dyskutować jego strukturę czy aspekty formalne – wrażenie, które pozostawiał było destabilizujące, gorzkie i pełne dysonansu. Ten smak odrzuca, a zarazem jest tak drastycznie swojski...

TALE, „Le fonds initiatique pour le corps caverneux” , 28 wrzesień 2013

TALE, „Le fonds initiatique pour le corps caverneux” , 28 wrzesień 2013

 

Właściwie jak rozumieć, jak odnieść się do kobiecej kondycji? W sukurs nie idzie tutaj ani pełna zafałszowanych kalek tradycja, ani wygrywana od ponad wieku, ciągle stająca się na naszych oczach emancypacja.

TALE, „Le fonds initiatique pour le corps caverneux” , 28 wrzesień 2013

 

zdjęcia dzięki uprzejmości Marca Wathieu

wtorek, 26 listopada 2013, agata_araszkiewicz

Polecane wpisy

  • Lena Dunham i Hillary Clinton - feminizm jest boski!!!

      Rusza nowy feministyczny newsletter, który ma ambicję zmiany świata. Nie mamy wyjścia jak po prostu w to wejść!!!!! Brukselski magazyn polityc

  • Tryptyk Holocaustowy...

     7 maja uroczystym pokazem filmu "W ciemnościach" Agnieszki Holland (2011) rozpoczął się brukselski festiwal jej filmów. A ja miałam okazję obe

  • Moda na Annę Kareninę....

      Anna Karenina to jedna z najbardziej zmistyfikowanych literackich postaci. A równocześnie ikona XIX-wiecznej literatury psychologicznej, portr

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: