Blog > Komentarze do wpisu
80 lat! Polański-dzieciństwo i Holokaust

 W zeszłym tygodniu w Paryżu na otwarcie festiwalu polskich filmów Kinopol świętowano 80-te urodziny specjalnego gościa - Romana Polańskiego. Formą uczczenia wielkiego reżysera była pół-dniowa konferencja na Sorbonie na temat dzieciństa i Holokaustu w obecności Polańskiego. Od czasu wspomnieniowego filmu nakręconego podczas uwięzenia w Gstaad, gdzie reżyser po raz pierwszy tak obficie przywoływał swoje wspomnienia z getta - temat Holokaustu wydaje się bardziej niż kiedykolwiek być jednym z najważniejszych fundamentów jego dzieła. I choć obrady skupiły się wokół filmu "Pianista" (który zestawiano np. z dziełem Louisa Malle'a "Au revoir les enfants" lub dokumentem Pawła Łozińskiego o Henryku Grynbergu odnajdującym grób własnego ojca), to jasne jest, ze przy nawet nie nadamiernie wytężonej refleksji cała atmfosera grozy i niejednoznacznego stausu z filmów Polańskiego da się odczytać jako odreagowanie rzeczywistości holokaustowej.

Profesor Leszek Kolankiewicz (Centrum Cywilizacji Polskiej w Paryżu), Roman Polański i Alexandre Tylsky (francuski biograf reżysera) na paryskiej Sorbonie, 19.11.2013

Biografia Polańskiego jest niezwykła - narodziny w Paryżu, rodzina tuż przed wojna wraca do Polski, krakowskie getto, ukrywanie się, utrata bliskich i osamotnienie powojenne, studia na Filmówce, emigracja, amerykańska kariera, traumatyczny mord na Sharon Tate, seksualny skandal z nieletnią dziewczynką, francuski (europejski)okres filmowy, małżeństwo z Emmanuelle Seigner i dzieci, widma tej biografii, któe nigdy się nie kończą, areszt domowy w Gstaad...

Samo życie Polańskiego jest materiałem na niesamowity, ukazujący wszelkie historyczne i kulturowe napięcia oraz sprzeczności epok wielki epicki film.

I wielkie filmy - ukochane: "Chinatown", "Wstręt", 'Tess", "Frantic" (byłam taka ciekawa "Wenus w Futrze"...). Ogromnie przeżyłam "Pianistę", choćby dlatego, że napisałam książke o tragicznie zamordowanej podczas Holokaustu polsko-żydowskiej poetce Zuzannie Ginczance, autorce niezywkłego motta: "Tylko szczęście jest prawdziwym życiem. Trzeba mieć szczęście, by przeżyć". Ginczance się nie udało, nie przetrwała też w pamięci literatury polskiej (teraz dopiero pomału wraca!). O bohaterze "Pianisty" prasa polska też pisała na początku jako o "tchórzu, który nie chciał walczyć" ( w filmie jest scena jak Pianista omija powstanie w gecie) - dopiero po międzynarodowych nagrodach recepcja filmu się w Polsce zmieniła. Samo "przeżycie" w martyrologicznej kulturze polskiej nie jest uznane za wartośc samą w sobię - "Pianista" się z tym rozprawia.

 


Profesor Leszek Kolankiewicz (Centrum Cywilizacji Polskiej w Paryżu), Roman Polański i Alexandre Tylsky (francuski biograf reżysera) na paryskiej Sorbonie, 19.11.2013

 

Zawsze uważałam, że los Ginczanki - niezywkle złożony, pełen glamouru i wykluczenia jest wspaniałym materiałem na film - ktoś taki jak Polański mogłby to zrobić. Ktoś taki, ale właśnie nie on. W życiowych historiach, we własnej biografii, w filmach Polański pozostaje generacyjnie mężczyzną-artystą z łódzkiej Filmówki, szkoły, w której rodzaj mizoginii i podrzędnego traktowania kobiet z powodów kulturowych, historycznych była jednym z fundamentów wizji świata. Styl łódzkiej bohemy wzmocniony przez amerykańska anarchicznośc seksualną z epoki flower power zapewne nie pomógł reżyserowi  w sprawie z nieletnią dziewczynką. Nie ważne czy była w tym przemoc, kto zawinił, kto jak się zachowywał, nie ważne nawet, że zmieniły się nasze standardy widzenia świata (to, co było możliwe kiedyś, dziś - na skutek ewolucji naszej seksualnej świadomości, na którą wpływ ma wiele czyników z jednej strony liberalizacja, z drugiej ochrona przed przemocą - wydaje się nie do pomyślenia). Polański prawdopodobnie nie mógł mieć narzędzi do uporania się tą sytuacją. W filmach egzorcyzmuje się z poczucia winy aż do próby stworzenia prawdziwego traktatu o różnicy płci, jak w ostatnim filmie (który mnie jednak mocno rozczarował).

"Wenus w futrze" - przy promocji ktorej Polański zasłynął z anty-feminizmu w Cannes to jednak film roczarowujący, który wpisuje się w proces owego egzorcyzmowania się Polańskiego z Polańskiego, jest to rodzaj pocesu z samym sobą. Dzieło Sacher Msaocha tak wielorako interpretowane, choćby przez Deleuze'a, ufundowane jest na (fałszywym lub nie) przeżyciu przez mężczyznę własnej niższości wobec kobiety. Stąd słynny masochizm, który mimo protestów autora przyjął się jako nazwa pewnego fenomenu psychologicznego od tego czasu. Ale w tym geście męskiego poddaństwa w epoce, która utworzyła właśnie nowożytne "poddaństwo kobiet" jako normę społecznego porządku, jest wielka siła subwersji. Sacher Masoch wyraża inne pragnienie relacji między płciami - fetyszyzm jego świata wyraża odmowę uprzedmiotowienia kobiet, kiczowata sceneria zwraca uwagę na nadmiar nie dającej się wyrazić uczuciowości a sformalizowanie kontraktem relacji seksualnych na ich arbitralność, zrywając z "naturalizmem" męskiej dominacji.

 

Profesor Leszek Kolankiewicz (Centrum Cywilizacji Polskiej w Paryżu), Roman Polański i Alexandre Tylsky (francuski biograf reżysera) na paryskiej Sorbonie, 19.11.2013. Obrady toczyły się pod jedną ze słynnych sorbońskich kobiecych alegorii, zdobiących przez wieki tradycyjnie męski uniwersytet.

 

W filmie Polańskiego nic z tego nie przetrwało. Jest to adaptacja sztuki teatralnej, która parafrazuje powieść Sacher Masocha i która próbuje odtworzyć jej porządek we współczesnym świecie. Ale właśnie - zamaist arbitalności rół płciowych, mamy "wieczną kobiecość", zamiast rozumienia kontektstu mentalno-społecznego, mamy odwieczną walkę płci. "Tu kobieta o wszystkim decyduje" - mówi o swej bohaterce Emmanuelle Seigner ale niestety dzieje się to tylko wobec z góry ograniczonego kadru. Przychodząca na próbę generalną nieco prostacka aktorka  tak omotuje reżysera, że na końcu przebiera go za kobietę, przywiązuje do słupa i tańczy triumfalny taniec nago niczym kapłanka pradawnych kultów. Niby schemat zupełnie jak u Sacher Masocha, gdzie np. w powieści "Łowczyni dusz" Dragomira, działaczka ruchu wyzowlenia Słowian, omotuje antyklerykalnego i patriarchalnego hrabiego Sołtyka, przejmując cały jego majątek. Jednak u Polańskiego to "kobiece przebranie", owa "maskarada kobiecości" pozwala na ostateczną degradację, jest ostatecznym upodleniem. Atrybuty płci odwaracja się tu mechanicznie i nie chodzi o żaden inncy projekt relacji między płciami, ale o przemoc i dominację.

W ten sposób Polański traktuje przemocowo świat Sacher Masocha, jakby próbował odreagować poczucie bycia pokonanym przez kobietę, jakby próbował odwrócić domnienimaną dominację, aby się odegrać. W tym sensie jest to film fałszywy, by nie powiedzieć reakcyjny. Film, który, używając dyskursu feministycznego, paradoskalnie podtrzymuje mit odwiecznej walki płci, którą uniwersalizuje i wystawia na piedestał. Właśnie dlatego, że zapewnia on triumf męskiej wizji (kastracyjna wizja triumfalnego nagiego tańca kobiety pozosatje nieodparcie atrakcyjna). W tym sensie to zmarnowany potencjał - film pozostawia niesmak.

Polański jest osobą o niebywałej charyzmie i młodzieńczej aurze, w znakomitej kondycji. To cieszy. Zwłaszcza, gdy tak uwielbia się (jak ja) atmosferę jego filmów, gdy pozostaje się pod wrażeniem jego genialnej roli Papkina w "Zemście" Andrzeja Wajdy. Polański w kontakcie z publicznością pozostaje całkowicie panującym nad salą geniuszem, uwodzącym i nieco zniecierpliwionym, dostępnym, ale powściągliwym. Bardzo dużo z siebie daje - jest obecny i kontaktowy - ale też podczas wywiadu ze swym francuskim biografem Alexandrem Tylsky'm na Sorbonie nie wahał się być zirytowany, gdy nie podobały mu się pytania. Samego Tylsky'ego, albo inne pytania z sali  (na przykład moje odnoszące sie do jego stwierdzenia, że "Pianista" jest dla niego najważniejszym filmem, który chciałby, aby umieszczono na jego grobie... "Po pierwsze - odpowiada - "gdyby jakiś film miałby być umieszczony na moim grobie. Po drugie zawsze jestem pytany o najważniejszy film..."...Pytam czy uważa, że "Piansta" zjawił się w jego filmografii poźno, czy to męczyło go od dawna, czy też właśnie wtedy, gdy miał ochotę zrobić podobny film. Odpowiedź nie jest jednoznaczna: "wie pani, żeby zrobić film, trzeba zebrać fundusze, to trwa, to nie jest takie proste..."...). Cała sala jest cała w jego posiadaniu. Nie chce mówić po polsku, podkreśla, ze język polski jest językiem peryferyjnym: "Pianisty nie mógłbym zrobić po polsku, gdybym chciał mieć odgłos światowy. Nie wiem czy znalazłbym odpowiednich aktorów, których jest więcej w świecie anglosaskim..."

Po Sorbonie - w kinie Balzac na Champsee-Elysees otwarcie festiwalu polskich filmów, wśród ktorych są też stare polskie produkcje wybrane przez samego Polańskiego, poleca swój pierwszy polski film "Nóż w wodzie" - "mam nadzieję, że przyszliście tu przede wszytskim, aby zobaczyć ten film"...Impreza jest sukcesem - cała 400-osobowa wypełniona jest w komplecie...

Nad wszystkim góruje pewien crash zderzenia wielkiego międzynarodowego twórcy z kameralną polską imprezą - ciągle coś szwankuje, program ulega w ostatniej chwili zmianom, ze względu na "klęskę urodzaju" - napięcia organizacyjne, zbyt liczną publiczność.

Tymczasem ja lecę wkrótce do Rzymu na plan dokumentalnego filmu o Zuzannie Ginczance, któego zrobienia podjęła się włoska telewizja - oto jego zwiastun.

"Urwany wiersz. Zuzanna Ginczanka 1917-1944":

http://portliteracki.pl/porttv/filmy/urwany-wiersz-zuzanna-ginczanka-1917-1944/




piątek, 29 listopada 2013, agata_araszkiewicz

Polecane wpisy

  • Mizoginiczno-egalitarny przekładaniec...

      Festiwal w Cannes właśnie się skończył i wsławił się mega-mizoginicznymi uwagami Romana Polańskiego i François Ozona. W jednym z osta

  • Tryptyk Holocaustowy...

     7 maja uroczystym pokazem filmu "W ciemnościach" Agnieszki Holland (2011) rozpoczął się brukselski festiwal jej filmów. A ja miałam okazję obe

  • Moda na Annę Kareninę....

      Anna Karenina to jedna z najbardziej zmistyfikowanych literackich postaci. A równocześnie ikona XIX-wiecznej literatury psychologicznej, portr

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
czesci_do_samochodow
2013/12/02 17:00:34
No właśnie sumienie daje o sobie znać i stąd tez takie reakcje