Blog > Komentarze do wpisu
Dwurnik (ja) i ciąża (1)

 Jeśli chodzi o polskie malarstwo, macierzyństwo kojarzy nam się chyba najbardziej ze słynnym obrazem Stanisława Wyspiańskiego karmiącej matki, na którym cały majestat i instytucja wręcz macierzyństwa utrwalona została w swoistej aureoli... Towarzyszy jej rodzaj tajemnicy, aury fetyszu, czegoś odrębnego i niepoznanego. Ten rodzaj wtajemniczenia, który odsyła kobiety w stronę natury, czyniąc z mężczyzn niemych i bezradnych widzów (choć to oni często są autorami przedstawienia) - po stronie kultury. O macierzyństwie nic więcej mężczyzna powiedzieć nie może... 

Edward Dwurnik, Sindisiwe, 2005 

Edward Dwurnik, Andrzej P, 2005

Ciekawie zobaczyć w tym kontekście serię prac Edwarda Dwurnika poświęconą kobietom w ciąży. Oczywiście mamy tu do czynienia z przekroczeniem paradygmatu modernizmu, ale co ciekawe na internetowej stronie artysty portrety te poprzelatane są aktami nagich mężczyzn. Ma się wrażenie, że tak wyraźnia (i subwersywna) cielesność ciężarnych kobiet "ubiera" w ciało również mężczyzn. Zwłaszcza, że pojawiają się także portrety nagich par (w ciąży).

 Edward Dwurnik, Ksawery, 2004

Edward Dwurnik, Magda, 2007

Dziś wiadomo, że każde przedstawienie jest kulturowe, a tym bardziej to, które odsyła kobiety w stronę natury. Natura i kultura podobnie jak to, co męskie i to, co kobiece - nie da się wyraźnie oddzielić ani poukładać w kategorie. Tu sugerują prace Dwurnika - ich bohaterami jest nie tyle podmiotowość, co ciało. Ciało wyemancypowane, które należy do mnie, ale czy jest moje?  

 Edward Dwurnik, Ania i Wojciech Borowscy z Helenką, 2007

 

 Edward Dwurnik, Babaryba, 2006

Fascynująca jest praca ciała, którą wychwytują ruchy pędzla "omiatające" wypukły brzuch. To ciało fabryka, ciało-mięso odsyła nas do czegoś od nas wcześniejszego, jakiegoś rodzaju pierwotnej pra-materii, materialnego zaplecza życia. Bycie jest przede wszystkim cielesne, ale w zupełnie zapomniany sposób. Mam wrażenie, że te obrazy uchylają kody wpisywania znaczenia w nagie ciało. Ciało ciężarne chwycone jest tu poza tradycyjnym pradygmatem: seksualne kontra macierzyńskie (czyli, że to, co macierzyńskiej nie jest seksualne - jako uświęcone - i na odwrót). Macierzyństwo jest częścią seksualności. Poza seksualną fetyszyzacją, poza edypalnym zredukowaniem sfery seksualnej do genitaliów, poza uświęcaniem w kobiecie tej części (macierzyńskiej), która sztucznie miałaby seksualna nie być, prace Dwurnika tworzą własny kod znaczeniowy.  

 Edward Dwurnik, Hadi, 2004

 Edward Dwurnik, Zuzanna i mama Agnieszka, 2005

Edward Dwurnik, Marek W, 2005

Ciało (moje własne) w ciąży jest podobnie obce (i moje) jak moje własne ciało w pożądaniu. Te dwie energie namiętności są do złudzenia podobne, choć tak wiele zrobiono, by je oddzielić.   

U Dwurnika ciało nie jest subtelne ani eteryczne. Ciąży ku ziemii, ale zarazem triumfuje. Jego kolor bywa ciemny, zabrudzony tak, jak jego seksualność, ale w jakiejś wczesnej, pierwotnej (i niewinnej?) wersji. To ciało stoi po stronie przyjemności i afirmacji, nie będącej (oglądaną) estetyczną idealizacją, ale raczej czutą od środka radością przeżycia. Nie ma większej obecności ciała chyba prócz immanentnego doznania seksualności w danej chwili, lub podobnie doznania i przeżywania ciąży. Ciąży jako fenomenu indywiDUALIZMU - bycia sobą i nie sobą, udostępnienia i poczucia zawładnięcia, radości i przerażenia, pustki i pełni, obcowania z fenomenem życia, które choć moje, do mnie nie należy...

Doświadczenie bycia sobą i nie sobą w tym stanie najsilniej dominowało mnie, gdy sama zgodziłam się pozować do ciężarnej serii. Wbrew przyjętym tradcyjnym wyobrażeniom ciąża nie jest stanem pasywnym (wielkim odkryciem było dla mnie zrozumienie, że płód a potem dziecko znajdują się cały czas w ruchu i to w akrobatycznym w ruchu. "W brzuchu jest super dyskoteka" - mówiła lekarka - "break dance i dirty dancing bez przerwy"). Zastnawiałam się co z tej nie-pasywności przedostanie się do obrazu. Do dzisiaj nie wiem czy jestem na nim sobą czy nie? Z wrażenia siły, którą chciałam emanować, została jakby raczej wątpliwość (którą także kocham, może nawet bardziej - jest prawdziwsza...).

 

Edward Dwurnik, Agata i Pomme, 2009

C.D.N. - tutaj

www.dwurnik.pl 

wtorek, 06 października 2009, agata_araszkiewicz

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: