Blog > Komentarze do wpisu
Spunk!

    Pewnego razu Pippi Langstrump siedziała bardzo dumna i zamyślona na swoim ganku w willi Śmiesznotce, a kiedy przyszli do niej Annika i Tommy, wykrzyknęła: "I pomysleć tylko, że to j a je znalazłam. Ja, a nie kto inny!!!". "Co znalazłaś?" - zapytali. "Nowe słowo, supernadzywczajne słowo, jedno z najlepszych jakie znam: spunk!!!"

Spunk! to także tytuł i temat kolejnej sierpniowej wersji mojej gablotki w warszawskim Saturatorze, która...zaczęła sie od parasolki i która od prawie już roku zmienia się podczas każdego kolejnego mojego pobytu w Polsce (to czwarta i ostatnia edycja gablotki póki co, z pewnością ostatnia także na rok 2009...).

 

Saturator i ja, Spunk, gablotka sosnowa, złocona, parasolka Burberry oraz pokrowiec, cukierki gumowe, broszka z kameą, różowy trampek dziecięcy (0-3miesiące), naszyjnik z wizerunkiem skarabeusza na wzór starożytnego, buteleczka, sperma, punkowa różowa pieszczocha (prezent od Jenifer Ramme), fotografia Pippi Langstrump, wisiorek z podobizną pantery, figurka z weselnego tortu, zabawka dekoracyjna, dwie różnokolorowe lampki grzybki

Cały rozdzialik opowiadania pt. "Pippi znajduje spunka" zamieszczony w tomie "Pippi na Południowym Pacyfiku" autorstwa oczywiście Astrid Lindgren kontynuuje historię kłopotów związanych z wynalezieniem nowego słowa. Co ono oznacza? Czy da się to ustalić poprzez jego brzmienie? Czy może musimy się umówić co do jego znaczenia? Co jest pierwsze: rzecz czy słowo (czy słowo stało się ciałem, czy odwrotnie ciało słowem?)? Niezmordowana Pippi nie spocznie zanim nie wyczerpie wszystkich możliwości. Po wizycie w cukierni, sklepie żelaznym, u doktora i znajomych pań (oczywiście skokiem z rynny na parapet...), gdzie supernadzwyczajna dziewczynka próbuje podstępem, fortelem, zaskoczeniem a to spróbować spunka ("czy on jest smaczny?"), a to go dotknąć ("nie ma Pan czegoś takiego"), a to na niego zachorować ("boję się, że dostałam spunka. Ciało mnie całe swędzi i oczy mam całkiem zamknięte jak śpię i czułam się niezbyt dobrze po zjedzeniu talerza pasty do butów z mlekiem"...), następuje jednak kapitulacja.

 

Nie wiadomo co oznacza spunk, wiadomo tylko, że jest słowem. "Ludzie są dziwni" - wzdycha Pippi - "I pomyśleć tylko, jakie wynajdują słowa! Balia albo zatyczka albo sznurowadło i absolutnie nikt nie może zrozumieć, skąd oni je wzięli. Ale spunk - takie naprawdę dobre słowo - tego po prostu nie postarali się wynaleźć. Co za szczęście, że ja na nie wpadłam!" W filmowej wersji przygód szwedzka bohaterka pdosumowuje  swoje znalezisko jeszcze dosadniej: "Jakie to szczęście, że na nie wpadłam. Takie ładne słowo! I pomysleć tylko, że gdyby nie ja, być może by się na zawsze zgubiło..."

 

Dla pary norweskich filozofów Jorgena Gaare i Oysteina Sjaastada, autorów książki "Pippi i Sokrates", zasada postępowania Pippi przypomina najlepsze tradycje starożytnej filozofii. To Heraklit reprezentował naturalistyczne stanowisko w teorii języka: gdy wsłuchujemy się w słowo ujawnia się nam jego znaczenie. Przeciwstawna mu teoria podkreśla arbitralny i przypadkowy czyli konwencjonalny (umowny) związek między pojęciem a rzeczą. Poszukiwania Pippi oscylują między tymi dwoma stanowiskami, ale podobnie jak Wittgenstein, Pippi podkreśla konieczność doświadczenia słowa w kontekście jego użycia. Najpierw wypróbowuje ona tupanie w błocie, ale to, co się rozlega przypomina bardziej "ćliiip" niż "spunk"...Potem wyrusza do miasta uzbrojona w złotą monetę ("Spunk to brzmi jak coś kosztownego"...) i rozpoczyna prawdziwe polowanie na znaczenie.

 

 

Polowanie na znaczenie, które spełza na niczym. Mimo wszelkich wysiłków nie udaje sie ustalić co oznacza "spunk". Po powrocie do do domu Pippi, Annika i Tommy natykają się na małego chrabąszcza, który pełzł po ścieżce. "Na twarzy Pippi rozlał się błogi uśmiech: Wiem - powiedziała - To spunk"....

Dla norweskich filozofów Pippi w charakterze i rozmachu swych poszukiwań sięga dużo dalej niż po próbę ustalenia znaczenia jednego słowa. Pippi zajmuje się tak naprawdę tym jak powstają słowa i znaczenia, w jaki sposób używamy języka i jaka jest jego głębinowa natura (głębinowa natura jego powstawania, głębinowa natura rzeczy). W tym zamiarze Pippi przypomina jeden z dialogów Platona Kratylos, w którym Sokrates wystawia na próbę argumenty zarówno naturalistów jak i konwencjonalistów. Okazuje się, że związek między słowem i znaczeniem jest dużo bardziej złożony, niż zakładałaby to z osobna każda z obu teorii. Jednak mogą się one złożyć na nadrzędną teorię języka. Wiara Pippi, że można znaleźć znaczenie słowa, wsłuchując się w nie, podobnie spełza na niczym. Jednak to dzięki tej wierze Pippi w końcu wie czym jest spunk, jeśli ma go przed nosem. Sokrates w dialogu Platona twierdzi, że choć słowo nie zawiera swego znaczenia naturalnie, to jednak poszczególne dźwięki - głoski - są nośnikami znaczenia ("r" niesie w sobie wibrację, "s" szum itd.). I tak jak malarz maluje obraz kolorami, tak ten, kto używa języka "maluje" słowa i tworzy znaczenia przy pomocy dźwięków. Nazwa jest obrazem dwuznacznym, w którym w przybliżeniu ujawnia się istota rzeczy. Platon jest reprezentantem symbolistycznego poglądu na język: znaczenie powstaje między konwencją znaku jak i jego naturalistyczną pełnią znaczeniową. Pod koniec dialogu Sokrates twierdzi, że każdy użytkownik języka właściwie tworzy nazwy.

 

Jednak znaleziony przez Pippi spunk, który jest zielono-turkusowym chrabąszczem - ma jeszcze inną nazwę: skarabeusz. W starożytnym Egipcie skarabeusz był jednym z najsilniejszych symboli religijnych. Niezmordowanie toczył on swą kulę nawozu aż pod ziemię, tak jak słońce toczy się codziennie po niebie (Egipcjanie myśleli, że toczy je właśnie wielki żuk). Cykl życiowy skarabeusza odzwierciedla wielki cykl życia w naturze, codzienne odradzanie się słońca i zmartwychwstanie człowieka do życia wiecznego. Egipskie słowo oznaczające skarabeusza to khaper oznaczające także istnienie, stawanie się, tworzenie (hieroglif o tym znaczeniu przedstawiał symbol żuka). "Skarabeusz sam był miesterium stawania się i odradzania" - czytamy w "Pippi i Sokrates".

To właśnie amulet w kształcie skarabeusza wkładano na piersi zmarłego, miał być ważony zamiast serca na sądzie pozagrobowym. Spunk, skarabeusz jest więc symbolem wrażliwości językowej Pippi, która wykazuje się niejednokrotnie wiedzą o starożytnym Egipcie. To słowo wzniosłe i trywialne zarazem cieszy się również "wiecznym życiem" jako symbol. Jest jak obraz o podwójnym znaczeniu - z naszego przemijającego świata i z zaświatów idei. Żywa istota, którą jako odpowiedź na pytanie o swe nowonarodzone słowo, znalazła Pippi, jest istotą samego słowa właśnie.

 

Słowo spunk ma także swoje uznane znaczenie w języku angielskim. Może oznaczać "odwagę, gniew" a w sensie slangowego wulgaryzmu "sperma, nasienie"... Wedle cytowanych już filozofów Logos spermatikos (życiodajne, rozmnażające się słowo) było podstawowym pojęciem stoików, szkoły filozoficznej, która pojawiła się w Atenach sto lat po Sokratesie i kwitła potem w Rzymie (greckie słowo sperma oznacza ziarno siewne). Nauka stoików bazowała na słowie, w którym wszystko jest zawarte i z którego wszystko bierze początek, podczas, gdy świat nieustannie się odradza i przemienia. I takie oto słowo znajduje Pippi w swoim spunku-życidajnym nasieniu-skarabeuszu. Warto podkreślić, że przyjęta przez nią metoda "polowania na znaczenie" nie prowadzi do ograniczenia pola znaczeniowego, lecz umożliwia zrozumienie nieskończonego i niepojmowalnego znaczenia... Norwescy filozofowie podsumowują: "Pippi rozpoznaje istotę spunka w świętym skarabeuszu, któy jest jednocześnie Logos Spermatikos, życidajnym Słowem: misterium nieskończoności i praprzyczyny, zamkniętym w nędznym żuczku."

 

Dla mnie prywatnie ciekawe jest też podobieństwo spunka do wyrazu "punk" oznaczającego "śmieć", ale także symbol buntu oraz obyczajowej i estetycznej rewolty. Pippi jest punkową dziewczynką w tym sensie, ma także wiele cech kobiety surrealistycznej (być może sama figura Pippi jako bohaterki - jej niesubordynacja i inwencja - bez surrealizmu i jego wstrząsania znaczeniami, nie była by możliwa)...

 

    ps. a najważniejsze to, że pomysł tej gablotki ("jak dobrze, że się znalazł, że do mnie przyszedł, gdyż inaczej może przepadł by na wieki"...) pojawił się w mojej głowie po tym jak już "przyszło" do mnie imię dla mojej jeszcze nie narodzonej córki i zanim wiedziałam, że jestem w ciąży (ciąża to zresztą powód, z powodu którego blog przed wakacjami miał dużo rzadsze wpisy...). Zastanawiałam się jednak - czy to imię wyda mi się nadal aktualne, gdy moja córka już się urodzi? Co było pierwsze: nazwa przywołała rzecz czy odwrotnie? Nie wspominając już o tym ile w "misterium" ciąży jest symboliki z wiecznego odradzania się życia mimo przemian...I pomimo słów...

 

Spunk, Saturator ul 11 Listopada 22, Warszawa

Astrid Lingren, Pippi znajduje spunka [w:] Pippi na Południowym Pacyfiku, tłum. T.Chłąopowska, Nasza Księgarnia, 2004

Jorgen Gaare i Oysten Sjaastad, O "spunku" i języku [w:] Pippi i Sokrates. Filozoficzne wędrówki po świecie Astrid Lingren, tłum. I.Zimnicka, Jacek Santorski i Co, 2002 

Za pomoc w realizacji gablotki dziękuję Krzysiowi.

Oraz - SATURATORLOVE....:)

wtorek, 29 września 2009, agata_araszkiewicz

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: