Blog > Komentarze do wpisu
E-Popeye Jeffa Koonsa w Serpentine Gallery

 Po wersalskim pokazie Jeffa Koonsa, godnym Króla Słońca, na jesieni ubiegłego roku w Paryżu, londyńska wystawa (która zakończyła się tydzień temu) wydaje się skromna, i powściągliwa, bardziej melancholijna. Jedno jest pewne - bez wątpienia festiwal amerykańskiego artysty w Europie trwa - po  głośnych wystawach w Berlinie i w Paryżu właśnie, pierwsza duża ekspozycja w publicznej galerii w Londynie.

 

Jeff Koons, Dogpool (Logs), 2003-08

Najlepiej zarabiający z żyjących artystów zajmuje się obsesjami współczesnego społeczeństwa jak konsumeryzm i materializm, ale także - bardziej perwersyjnie - eksponuje także takie tematy jak dzieciństwo i seksualność. Jego ciężkie rzeźby wykonane z polichromowanego aluminium do złudzenia przypominają lekkie, dziecinne, dmuchane zabawki. W Londynie zestawione są często z "porno-szykiem" obnażonego kobiecego ciała. Pseudo-dziecinna mentalność i kobieca nagość towarzyszą nam na codzień stale np. w reklamie. Udziecinnianie i manipulowanie kosumenta sprzyja skuteczności wzbudzania w nim pragnienia. Z drugiej strony dlaczego ta dziecinna pre-edypalna utopia, w której spełnienie jest możliwe a seksualny zakaz jeszcze się nie pojawia, jest taka atrakcyjna?

 

Jeff Koons, Hook, olej na płótnie, 2003

Jeff Koons, Elvis, olej na płótnie, 2003 (fragment)

Seria Popeye nawiązuje do popularnego amerykańskiego komiksu, opowiadającego dzieje porywczego kapitana o dobrym sercu Popeya i jego narzeczonej Olive Oyl (Oliwki Olejek). Komiks powstał w 1929 roku i odczytywano go jako opdowiedź na Wielki Kryzys. Na trudy i niesprawiedliwość tego okresu pokrzepieniem mogło być przesłanie Popeya, skrywające pod warstwą komiksu, wezwanie do przetrwania. Powtórka z Popeya w wersji Koonsa pobrzmiewa jakże aktualnie i dzisiaj.  

 

Jeff Koons, Popeye, olej na płótnie, 2003

 Dmuchane zabawki, które inspirują Koonsa, widzimy z reguły w "beztroskich" sytuacjach na plaży i basenie (bawią się nimi w równym stopniu dorośli i dzieci...). Tutaj ustawione są w zadziwiających konfiguracjach akrobatycznych w towarzystwie przedmiotów, które też mogą pojawić się na plaży jak metalowe kosze czy krzesła lub po prostu przedmiotów codziennego użytku. Prócz jednak Popeyowo-Koonsowej powtórki z zachęty do akrobatycznych trudów osiągnia równowagi w chwilach kryzysu (nie tylko przecież ekonomicznego), ja widzę w tym także aluzję do książki Rolanda Barthesa "Mitologie".

 

Jeff Koons, Acrobat, 2003-09

Jeff Koons, Seal Walrus (Chairs), 2003-09

 

 Jeff Koons, Dolphin, 2002

Jeff Koons, Catterpilar Ladder, 2003

Powstała ona w latach 50-tych i opowiadała o narodzinach społeczeństwa dobrobytu i masowej konsumpcji, społeczeństwa które na piedestale stawia hamburgera...I jego mitologię. Która zastępuje inne, dawne mity (wobec groźby wyparcia kultury zdominowanej postawą buntu przez kulturę  jako rozrywkę i show proponował "bunt intymny", atopię, swoisty brak miejsca wobec mieszczańskiej normy, która mistyfikacje podaje za naturę.). Dla mnie E-Popeye Koonsa w podobnym nurcie próbują tworzyć epopeję przedmiotu i jej znaczenia: przedmiot i jego nieograniczny wpływ na marzenia (jego zdolność tworzenia mitów i przywracania utopii przeszłości), konsumencki regers jako próbę przetrwania w epopeji dorosłości, poczucie melancholii i utraty, która towarzyszy materialnym wartościom, "perwersyjność" niewinnych pragnień, konserwującą radość dziecinności i czasami kiczu, która pozwala przetrwać.

Warto tu zwrócić także uwagę nie tylko na inspirację Duchampem, ale także Salvadorem Dali, którego Koons spotkał w młodości i którego uwielbia. Wąsy, ujęte fetyszystycznie jak i cytat z homara (słynny Lobster Telephone Dalego) są tego dowodem.

 

 

Jeff Koons, Moustache, 2003

Jeff Koons, Seal Walrus Trashcans, 2003

Jednak wymowa tych E-Popeyi tym razem jest inna od triumfu, który można było zobaczyć w Wersalu (zamieszczam tu kilka zdjęć z paryskiej wystawy, które nigdy jeszcze nie znalazły się w blogu). Zresztą wystawę Koonsa zdominowała wielka francuska dyskusja czy artysta sprofanował Wersal swoimi ikonami popu czy nie... Bla, bla, bla. W końcu Wersal, sam w sobie, jest uosobieniem uwznioślonego kiczu, i to także bez Koonsa... Z wielkiej narodowej debaty amerykański artysta wyszedł obronną ręką - jego wystawa okazała się triumfem sztuki współczesnej, a także triumfem sprzymierzonego z nią wersalskiego rozmachu, przekory, przesady, pomimo kryzysu...

Koons w Wersalu, Lobster, 2003

 Koons w Wersalu, Ludwik XIV, 1986

 Koons w Wersalu, Bear and Policeman, 1988,

 Koons w Wersalu, Chainlink, 2003-2008 

Koons w Wersalu, Split-Rocker 2000, 2008 (monumentalna rzeźba kwiatowa w ogrodach)

 

 Koons w Wersalu, Michael Jackson and Bubbles, 1988

Na wielkim przyjęciu Koons stanął obok Sophii Coppoli i jadł wyszukane ciasteczka wraz z Marią-Antoniną jako zepsutą kalifornijską nastolatką w wydaniu Kirsten Dunst. Tym razem jest już trochę jakby po balu - małe przebudzenie, nostalgia i wspomnienie dorodnej utopii. Szkoda tylko (tym lepiej!!!), że w sumie nie wiadomo które z tych uczuć jest lepsze?...

 

 

 Jeff Koons, Puppy (Vase), 1998, limitowana edycja 3000 sztuk (do kupienia w Serpentine Gallery za 5.290 funtów)  

Jeff Koons, Popeye Series, 2.07-13.09.2009, Serpentine Gallery, London

poniedziałek, 21 września 2009, agata_araszkiewicz

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: