Blog > Komentarze do wpisu
Złoty dzień w Brukseli

 Najpierw czułam się kompletnie zagubiona w Parc Royal (Parku Królewskim), gdzie udałam się w porze obiadu. Miałam spotkać złotą grupę z Polski. Szeroko zapowiadana w polskich mediach (w brukselskich raczej cicho) akcja Pawła Althamera miała trwać od rana, kiedy to ze złotego samolotu użyczonego przez LOT wysiadła liczna grupa (ok. 140 osób) ubrana w złote kombinezony. By na ulicach stolicy Europy uczcić obalenie komunizmu w Polsce 20 lat temu. Jednak w parku było bardzo zielono, a złota nie było nigdzie widać. Na szczęście dostrzegłam samotnego "kosmitę", który skierował mnie w "odpowiednie krzaki". Jego widok przy fontannie, zwłaszcza, że towarzyszyło mu dziecko w złotym wózku, zrobił chyba na mnie najbardziej wzruszające wrażenie.

 

Złota grupa złotych piknikowiczów ukryta była rzeczywiście w bujnej roślinności, gdyż tu tylko władze miasta zezwoliły na ucztę.

Po przebyciu już części trasy (grupa odwiedziła słynne atomium oraz budynki instytucji europejskich) panowała atmosfera miłego odprężenia.

Beata Podgórska (dyrektor nowo powstałego Instytutu Polskiego w Brukseli) oraz Stach Szabłowski (kurator z CSW w Warszawie) - ona na miejscu przybrała kostium, on przyleciał w nim z Warszawy.

  

Jeden z członków grupy - Krzysztof Materna oraz polski ambasador przy Królestwie Belgii Sławomir Czarleski

oto wzór koszulki, w jakie ubrani byli polscy pracownicy instytucji europejskich, którzy powitali przed swymi budynkami grupę z Polski

 

a oto medal, jaki kosmonauci mieli na piersiach...

Po wyjściu z parku cała sprawa stała się bardziej widoczna - złote skafandry na ulicach rzeczywiście raziły w oczy

 Ja na tle złotego "wyjścia z parku", złotego coming out-u...

w drodze na Grand Place

 

Paweł Althamer z wzorowo zaciągniętym kapturem

Kulminacja akcji na Grand Place w otoczeniu złotych kamienic

Manneken Pis z tej okazji także ubrał złoty kostium, który podpisano "rocznica odzyskania wolności przez Polskę". Szkoda, że złota grupa nie miała w planie tu dotrzeć - słynny Pisio znajduje się o dwa kroki od rynku i zawsze jest przy nim tłum turystów, komentujących jego strój. Ogromne wrażenie zrobiła by na nich paralelnie ubrana wielka grupa z Polski - to mogło by być wydarzenie, o którym przy Pisiu mówiło by się do wieczora...

 

Stach Szabłowski ofiarował swój medal studentom psychologii z Wielkiej Brytanii, którzy o to poprosili

 

 Następny punkt programu to Place Flagey, z którego puszczone zostają złote balony (tu widok z okien nowiutkiego Instytutu Polskiego)

 Balony lecą w świat...

 

Ja zaś patrzę machinalnie w dół i wreszcie dostrzegam złote buty Stacha, pomalowane dzień wcześniej sprayem!!!

Tuż przed wypuszczeniem balonów spotkałam Bartka Lecha, polskiego kandydata do Parlamentu Europejskiego z ramienia belgiskiej partii zielonych Ecolo, ale o tym za chwilę...

Podsumowując: złota grupa na pewno zaistniała na ulicach Brukseli, nawet jeśli jej znaczenie nie było dla wszystkich jasne. Belgijski taksówkarz na przykład, wiozący mnie ze starówki na Place Flagey, zapytał z ciekawością "jakich frytek to jest reklama i dlaczego taka liczna grupa"?... Po prostu widział paru złotych ludzików jedzących słynne belgijskie frytki... i bardzo był zdziwiony moim wytłumaczeniem. Interesujące w tej akcji artystycznej jest to, że sztuka wchodzi tutaj w płynny romans z polityką. Wydaje mi się, że jest to najbardziej wyrazista polska artystyczna manifestacja, która ma silną wymowę polityczną od upadku muru berlińskiego właśnie. Z drugiej strony widzę ją osadzoną w kontekście społecznych projektów artysty - napisu 2000 utworzonego z zapalonych okien w praskim bloku na przywitanie nowego stulecia, zaproszenie młodzieży z Bródna do Zachęty, a nawet wizytą więźniarek z kobiecego więzienia symbolizującą obecność artysty na jego zaproszenie w jednym z programów kulturalnych. Althamer lubi rozmywać swoje autorstwo i swoją interwencję - wyraża się przez wiele głosów osób, z którymi pracuje, lub które angażuje. Bruskelska grupa składała się wszak ze znajomych z bloku na Bródnie, rodziny, przyjaciół. I tu chyba jest sendo. Wolność w Polsce to także rewolucja osobista, indywidualna, dotykająca ludzi z wszystkich warstw społecznych i środowisk i słusznie jest uczynić z nich bohaterów jej świętowania.

Wedle Stacha Szabłowskiego złoty kolor całej interwencji wynika niejako z całej drogi twórczej Althamera, a zwłaszcza jego wczesnej podróży inicjacyjnej do Mali, gdzie artysta odwiedził prymitywne plemię, podające się za przybyłe z kosmosu. Kolor złoty jest kolorem słońca i księżyca, kolorem gwiazd, ale także synonimem świętości, dojrzałości duchowej, światła i ciepła. W tym porządku przylecenie z nieba i odlecenie w kosmos w ciągu jednego dnia, jak to zrobiła złota grupa z Bródna, wydaje się tu naturalną konsekwencją. Wolność jest na wagę złota.

Dopisane w poniedziałek 8 czerwca po zebraniu paru komenatrzy:

Czy jednak gest Althamera broni się poza tym kosmicznym porządkiem? Cały czas o tym myślę, gdyż warto spytać o przejrzystość tego polskiego, "złotego" gestu dla obserwujących go cudzoziemców (już metafora fyrtek była tu dosyć dosadna.) Belgijski dziennik Le Soir napisał nazajutrz po zdjęciem "złotych kosmonautów": Paradoks - Polacy pobiją rekord wyborczej absytnencji, chociaż świętowali wczoraj - z astronautami wolności - ich rolę w upadku komunizmu przed 20 laty: 4 czerwca 1989 roku w Polsce odbyły się pierwsze pół-wolne wybory w całym bloku wschodnim. Jak to naprawdę jest z polskimi przemianami? Czy lekcja odzyskania wolności da się naprawdę przekuć na język bardziej uniwersalny, by nie pozostawać zawsze w polsko-polskim kontekście, nawet zagranicą? Czy Althamerowi się to udało? Zdarzało mi się słyszeć przygodne głosy obcych obserwatorów, że niewiele z tego zrozumieli, prócz faktu, że Polacy pragną zwrócić na siebie uwagę. Stylistyka "desantu" kryje w sobie pewną niejasność. Czy ta jej "nagłość", "przebranie" nie jest rodzajem parawanu dla typowo polskiego kompleksu niższości-wyższości? Jestem gorszy i lepszy naraz, nie tyle ukażę się, co wam pokażę? Czy gdyby "złota grupa" wykonała jakiś trwały gest w mieście Bruksela, zainterweniowałą poztywnie w miejski pejzaż - znaczenie jej obecności, jej chęci dawania, nie było by mocniejsze? Jeden z dziennikarzy Le Soir powiedział mi, że w jego opinii Polacy zamiast się naprawdę rządzić robią jak zwykle show. Czy w świetle polskiej sceny politycznej, tak bardzo przechylonej na prawo, wobec upadku myślenia obywatelskiego, organizacji publicznej debaty wokół defensywnych, nacjonalistycznych wartości symbolicznie reprezentowanych przez Muzeum Powstania Warszawskiego czy Instytut Pamięci Narodowej (owo ciągłe rozpamiętywanie krzywd, nigdy prawdziwej konfrontacji własnej odpowiedzialności), Althamer dał się zmanipulować? W moim przekonaniu podjął próbę innej inwestycji w dyskurs polskiej tożsamości. Chciałabym, aby mu się ona udała...           

czwartek, 04 czerwca 2009, agata_araszkiewicz

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: