Blog > Komentarze do wpisu
Wielka noc

  Już czas najwyższy wspomnieć o nowej wersji mojej gablotki w w warszawskim Saturatorze - tym bardziej, że powstała ona przy okazji ostatniego pobytu w Polsce, który przypadał na święta Wielkanocy...Tak, tak, było to tak dawno...I już wypada o tym nadmienić nareszcie.

Wielka noc - sosnowa gablotka, parasolka Burberry, czarnobiałe i kolorowe reprodukcje, kieliszki, buciki dziecięce

Okazja świąt narzucała się sama, ale tym razem gablotka ma także swoje odniesienie do tekstu mojego felietonu w "Czasie Kultury", który wówczas się ukazał. Numer pisma poświęcony był "Krytptoteologii" i miał, zgodnie z okolicznościami, Chrystusa frasobliwego na okładce. Zgodnie z okolicznościami postanowiłam więc wypowiedzieć się na temat teologii feministycznej, a tekst przewrotnie zatytułowałam "W imię Matki i Córki"... 

To jest coś więcej niż feministyczny żart, ale można wysunąć taką hipotezę, gdyby przyjrzeć się bliżej symbolice świąt Wielkanocy i Zmartwychwstania, że naśladuje ona, mimetyzuje, powtarza nieznaną nam w sumie i zpechniętą do kulturowego podziemia symbolikę ciąży i porodu. Zepchniętą do podziemia właśnie dlatego, że nie znamy wzniosłej symboliki tego wydarzenia. 

W swoim tekście posługuję się odwołaniem do badań religijnych na temat religii matriarchalnych poprzez teksty literackie Oskara Wilde'a i Jana Kasprowicza. Obaj autorzy w duchu fin de siècle'u wypowiedzieli się na temat postaci Salome, a ich teksty są bardzo słynne (dramat Wilde'a i dramat oraz hymn Kasprowicza). Traktuję Salome niejako śladem ich obu - Wilde napisał swój dramat w stylizacji na bibilijną księgę "Pieśni nad pieśniami", która wedle wielu religioznawców jest pozstałością matriarchalnego kultu zmysłowej Astarte, Kasprowicz zaś sugeruje otwarcie, że Salome sprzeciwia się Janowi Chrzcicielowi, gdyż jest kapłanką Astarte. Przeciwstawia się nowej religii, opartej na tym co niewidzialne i ponadzmysłowe (odcieleśnione, odseksualnione, wymierzone tym samym przeciwko kobietom jako "zbyt"cielesnym i seksualnym - z męskiego punktu widzenia), przeciwstawia się też "symbolicznemu" matkobójstwu wobec zalotów męża swej matki Heroda i wreszcie walczy o podmiotową rolę kobiet w religii, które to, co nowe upodrzędnia. U obu atorów Salome jest heroiczną obrończynią porządku, który odchodzi brutalnie w zapomnienie, wyparty przez nowy symboliczny ład.

Co by było, gdybyśmy mówili "W imię Matki i Córki"? Brzmi to dzisiaj niezwykle abstrakcyjnie, dlatego proponuję potraktować to jako rodzaj intelektualnego eksperymentu, przewrotnej zabawy, gry wyobraźni. Tekst ilustrowany jest podobnie przewrotnymi ilustracjami świętej matki i świętej córki (która w naszych społeczeństwach nigdy nie jest przeżywana jako "boskie" dziecko, podobnie jak matka, która nie jest "święta", o ile nie jest matką syna...), pochodzącymi z książek feministycznych. Posługuję się także kadrami z jubileuszowego pokazu Jeana Paule'a Galtiera zatytułowanego "Dziewice" oraz okładką zerowego wydania pisma "Machina", która przedstawia Madonnę i jej córkę Lourdes w konwencji Matki Boskiej Częstochowskiej. Enjoy!!!:))))

Kilka egzemplarzy "Czasu Kultury" zostawiłam pod gablotką.

Jean Paul Gaultier, Dziewice, haute couture, wiosna/lato 2007

Madonna i Lourdes na okładce zerowej "Machiny"

Święta Wielkanocy symbolizują więc w pewnym sensie "wielką noc" kobiet, zepchniętych do symbolicznego podziemia na tyle tysięcy lat, podtrzymywanych w roli odwtórczej i drugorzędnej wbrew prawdziwemu znaczeniu ich naturalnych twórczych (także w sensie organicznym) zdolności.

 Podczas nieoficjalnego "otwarcia" gablotki w Wielką Sobotę odbyło się w zamkniętym Saturatorze malowanie jajek - oto efekty, które prezentuje Sarmen Beglarian (sam w konwencji "wielkiej nocy"...). 

A.Araszkiewicz, W imię Matki i Córki, "Czas Kultury" nr 1/2009 

niedziela, 14 czerwca 2009, agata_araszkiewicz

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: