Blog > Komentarze do wpisu
Sweet to eat! Kobiety do zjedzenia c.d.

   W tym miejscu zacytuję słowa piosenki Franka Sinatry My kind of Girl: "She is sweet enough to eat, ske looks like an angel cooks"... Kariera kobiety do zjedzenia wybiega dużo dalej poza sklepy spożywcze - jest także tematem rzemiosła, przedmiotów codziennego użytku, a nawet zabawek czy piosenek. Jest trwałym toposem kultury masowej oraz często bywa używana lub - jeszcze lepiej! - prztwarzana przez sztukę. W pewnych wypadkach sztuka, jeśli nie osuwa się w stereotypową powtarzalność, ma moc przekroczenia, co staram się zawsze konsekwentnie powtarzać, ma moc subwersywnego odwrócenia znaczenia oraz wpisania buntu w odwracanie i przekształcanie toposu kobiety do zjedzenia. Jakoś trudno wyobrazić mi sobie, aby ten zabieg dotrał do opakowań spożywczych - musiała by zmienić się nasza kultura!!!

Kolejne zdjęcie autorstwa Michała Mutora dla "Wysokich Obcasów", na którym prezentuję swego czasu chorwacką zabawkę - dziewczynkę w rożku lodu...

W podobnym duchu igrający nie tyle z ogniem, co z ...lodem...poster piosenkarki Ketty Perry sfotografowany w toalecie warszawskiego klubu Saturator

A oto kontynuacja tego motywu u współczesnego artysty Mela Ramosa (widziane na ArtBrussels w tym roku) - rzeźba Chiquita Banana 2007 wykorzystuje zresztą grę słów a nazwie słynnej "marki" bananów, chiquita to wszak chyba "dziewczyna"?... 

powtarzająca ten zabieg litografia Ramosa - Korn Kween, 1997

 

Mel Ramos, Fraulein French Fries, 2002 i Banana Split, 2000 

 

 Mel Ramos, Martini Miss, rzeźba, 2008 

Mel Ramos, Lola Cola #5 (Drew Barrymore), 2005 

Mel Ramos, Dunkin Donuts (Cindy Crawford), 2006 

 

Mel Ramos, You like It, It likes you, 1994 i Velveeta, 1965 

  

Mel Ramos, Candy II - Snickers (Rebecca Romijn), 2004 i Doggie Dinah (Claudia Schiffer), 1995

 

Mel Ramos, Doublement Twins (Cindy Crawford), 2005 

Mel Ramos

Dzisiaj 75-letni artysta debiutował pół wieku temu i tworzył ruch pop artu z Royem Lichtensteinem czy Andy Warholem, motywem pin up gril zainteresował się już wtedy. Jednak zaskakujący jest obsesyjny i bez żadnego przekroczenia powrót tych tematów  latach 90-tych i obecnych, chociaż histroia sztuki się zmieniła. Mel Ramos nadal deklaruje, że "kocha kobiety", a jego prace nie są eksploatacyjne ani seksistowskie. Jednak tak jawne prównywanie kobiet od obiektów konsumpcji, bez żadnego przekroczenia, trąci dzisiaj trochę myszką. Nie wspominając o użyciu nazwisk aktorek i top modelek - obiektów masowego pożądania - nawet bez dbałości o specjalnie dokładnie oddane rysy twarzy...To także w wykonaniu podstarzałego artysty trąci trochę obciachem. Ramos to zdecydowanie "męska", stereotypowa sztuka (playboya?), którą możemy potraktować na zasadzie kampu i takie też przyznaję jej miejsce w mojej kolekcji. Nie wspominam o tym, do jakiego stopnia potwierdza to  główne ideologiczne założenia mojej kolekcji...

 i coś na temat: seksolotka znaleziona na ulicy w Warszawie, gdzie ponętna "zdobycz" wpisana jest w formę banknotu - silnie potwierdza to tezę o kobietach jako obiektach wymiany...

...wtóruje temu pocztówka z Oktoberfest, którą dostałam w prezencie! :)

kolejny prezent od przyjciół to kubek do picia w kształcie piersi - pić można także prosto z sutka... 

a oto kolejny podarunek, jaki otrzymałam - otwieracz do butelek, w pozie miłej Melowi Ramosowi... 

 a oto dzieło paryskiego cukiernika Jeana Charlesa Rochoux - małe dzieciątko z czekolady - zgadniejcie jaka jest jego płeć?...

kolejne dziecko do zjedzenia - to mały Chrystusik z cukru na tradycyjnym belgijskim chlebie noworocznym (prezentuje go na mojej pokazowej desce do krojenia w stylu "chłopaków do zjedzenia"...:)..., mamy tu do czynienia z aluzją do mszalnego powiedzenia: "Oto ciało moje. Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy". A jak to się ma do kobiet? Ich konsumpcja jest realna a nie symboliczna, ich dyskryminacja prawdziwa zwłaszcza w kulturze zdominowanej przez mężczyzn, dla których zarezerwowane są "wzniosłe role". Wzory kobiecej konsumpcji, pokzywania kobiecego ciałą jako obiektu wymiany to chyba stylistyka, która najpełniej to oddaje, ostatni bastion antykobiecej kultury. Często jednak jest ona jakże twórczym tematem przekroczeń i żartów.   

Meret Oppenheim,  Ma gouvernante, My Nurse, mein Kindermadchen, 1936 (znamy replikę z 1967)

Meret Oppenheim, Obiekt (Śniadanie w futrze), 1936

Meret Oppenheim, Festin, 1959

Historia kariery Meret Oppenheim to właściwe historia traktowania kobiet przez surrealistów. Jej dwa błyskotliwe dzieła z lat 30-tych nie znalazły kontynuacji w jej karierze, a ona sama popadła w nerwową depresję. Kiedy w 1959 roku na wiosnę zrobiła wspaniałą ucztę w stylu kultu dla Wielkiej Boginii - gdzie z ukoronowanegj nagiej kobiety biesiadnicy mogli częstować się darami ziemii, Breton zaproponował powtórzenie tego samego zdarzenia w Paryżu w ramach Exposition inteRnatiOnale du Surrealisme - w skrócie EROS. Z niemal ołtarza i kultu dla kobiecej płodności został wulgarny bufet z kobiecą nagością wystawioną na męską konsumpcję. Tymczasem Meret Oppenheim mówiła żartobliwie, że uczta w swej pierwotnej wersji powinna być świętowana w ramach Wielkanocy (tu wprowadzam wątek z następnego postu!!!).

 

Sarah Lucas, z serii: Cake, 2001

Współczesna brytyjska artystka Sarah Lucas w suurealistycznym duchu kontynuuje obsesję z jedzeniem i  tradycję buntu wobec stylów konsumpcji - jej Ciastko zawiera aluzję do męskiego ciała, utworzoną z nonszalancko zgniecionych puszek po piwie. Warto także przypomnieć jeden z jej słynnych wczesnych autoportretów:

Sarah Lucas, Autoportret z sadzonymi jajkami, 1996 

 

 i na zakończenie - mój faworyt - lizak w kształcie głowy Zygmunta Freuda, o smaku arbuzowym, nie tylko subwersywnie, ale i dowcipnie! (znalezione w sklepiku w Palais de Tokyo w Paryżu)...:)))) 

www.melramos.com

http://rogallery.com/ramos_mel/ramos_mel.htm 

piątek, 12 czerwca 2009, agata_araszkiewicz

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: