Blog > Komentarze do wpisu
Rebecca Warren: the female grotesque

   Przedostatni weekend w Londynie to przede wszystkim wystawa Rebeki Warren w Serpentine Gallery. Artystka urodzona w 1965 roku, była nominowana do Nagrody Turnera dwa lata temu, a to jej pierwszy solo show. Mówi się o niej, że penetruje męskie terytorium sposobów patrzenia na ciało i seksualność, igrając z rodzajem tradycyjnego wszechobecnego męskiego spojrzenia (male gaze). Jej prace finzeyjne i oporne naraz, posługują się też duża dawką ironii i groteski, penetrują świat relacji intymnych: rodzinnych i erutycznych.

Rebecca Warren, Helmut Crumb, 1996

 

Pierwszą pracą, która przyniosła jej rozgłos w tej dziedzinie, jest rzeźba Helmut Crumb, zwana czasami przez artystkę "cunt on legs"... Stanowi ona nawiązanie do fotografii Helmuta Newtona i komiksów Roberta Crumba. "Przedrzeźnia" pewne sposoby widzenia kobiecego ciała, ironizuje z samej siebie i może z pewnego rodzaju kobiecego masochizmu. Mamy też swoiste pomieszanie między sytuacją obcowania z treściami kulturowymi a sytuacją obcowania intymnego, by tak rzec. Ta bliskość i nieuchwytność, rozmazanie i gubienie tropów, ale kanalizowanie przekazu jest bardzo właściwa pracom Warren. "Pussy Power" jest górą! 

Rebecca Warren, We are dead I-VIII, 2008

Rebecca Warren, Perturbation, my Sister, 2008, instalacja

Powyższa praca to jedyna jaką udało mi się sfotografować (dedykują ją mojej siostrze!...), gdyż w Serpentine jak się okazało jest to zabronione nawet dla prasy... Żałuję więc, że nie mogę tu przywołać instalacji z serii: Hasbund... Penetrowanie relacji intymnych i rodzinnych, a także tych, które z intymnych stają się rodzinne to stałe tworzywo świata artystki.

 

Rebecca Warren, The Other Brother, 2008

Rebecca Warren, widok wystawy w Serpentine, od lewej: Vertical Composition, 2009, Bernice Palais de de la la louloulou de la, 1998-2008, A Culture, 2008, Noir, comme mon âme, 2007

Rebecca Warren, The Mechanic, 2000 i Cube, 2006

Instalacje Warren posługują się techniką zbieractwa ulotnych ornamentów codziennej banalności. Znajduje się tu umieszczone w witrynie to, co możemy sobie wyobrażać, że zostaje na podłodze po złożeniu mebla, wytrzepaniu zakurzonej narzuty, zebraniu rozsypanego brudnego prania. Montaż i demontaż stałych układów społecznych przebiega według określonych scenariuszy - ścinki i odpadki rzekomo do nich nie należą. U Warren są centarlnym motywem opowieści.

Rebecca Warren, 2001, 2002, 2003, 2004 or 2005, 2006

Warren bywa także Pom-Pom Girl - mały biały zakurzony pomponik często powraca w tych instalacjach. Kobieca sygnatura niesubordynacji i humoru? dziecinności i wesołości? Chodzenie w poprzek obyczajów, jakaś doza szczerości i cierpienia, skłonność do wątpliwości, intymność, ale także odrobina dystansu powodują, że atmosfera tych prac przypomina mi atmosferę dzieł Louise Bourgeois. No może jest tu dużo więcej ironii... 

podpis z pomponem do jednej z prac, której nie udało mi się sfotografować...

Hans Ulrich Obrist zachwala u Warren to, że jest ona jednym z tych artystów, którzy zrozumieli, że powolne osiągnaie szczytów sprzyja artystycznej długowieczności...:))) 

Rabecca Warren w swojej pracownii (z mojego osobistego doświadczenia wynika, że artystka ma na sobie sweter Sonii Rykiel, co prowadzi nas płynnie do następnego postu...)

Rebecca Warren, Serpentine Gallery, 10.03-19.04.09, Londyn

www.serpentinegallery.org

ostatnie zdjęcie: brtish Vogue, April 2009

środa, 01 kwietnia 2009, agata_araszkiewicz

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: