Blog > Komentarze do wpisu
FR - femme Rykiel albo feministka rewolucyjna!...

   W Paryżu zakończyła się właśnie retrospektywa z okazji jubileuszu 40-lecia pracy twórczej Sonii Rykiel, trwająca od listopada. "Kobieta-skarpeta" - tak prasa określała nigdyś rewolucyjność Rykiel, polegającą na wyborze miękkich tkanin - dżersejów i trykotów w rysowaniu kobiecej sylwetki. Ta moda miała być wygodna, miała służyć kobietom, upodamiatawiać je a nie fetyszyzować.

 dzinina to bez wątpienia największe królestwo Rykiel - "stworzyła" ona sweter tak, jak Vivienne Westwood t-shirt

 

 wzory i druki, oraz przyleganie do ciała - to nawjażniejsze jej pomysły

Sonię Rykiel wiele łączy z feminizmem - do dziś przyjaźni z Hélène Cixous, prawdziwą królową francuskiego Feminizmu II Fali, która chętnie pokazuje się w kreacjach Rykiel, jak i zaprasza ją na konferencje naukowe. Na wystawie pokazywany jest też film o kreatorce, z którego zapożyczyłam tytuł wpisu, zrobiony przez Antoinette Fouque - inna legendę francuskiego feminizmu, założycielkę wydawnictwa Les Femmes i posłanke do Parlamentu Europejskiego. Rykiel wiele łączy z historią ruchów obywatelskich XX wieku. Po pierwszych triumfach w butiku męża na perferiach Paryża, gdzie zasłynęła projektem obszernej sukni dla kobiety ciężarnej, którą wkrótce nosiły wszystkie Paryżanki, bez względu na stan błogosławiony, otworzyłą swój pierwszy butik na Saint Germain de Pres. Stało się to w maju w 1968 roku w przedzień studenckiej rewolucji, więc następnego dnia rano nie mogła przedostać się do pracy uniesiona tutmltem wydarzeń (Saint Germain de Pres sąsiaduje z paryską Sorboną).

opływowe miekkie kroje i ...beret, nieodzowny paryski beret, który także "swtorzyła" Rykiel

jako pierwsza projektowała także oddzielną odzież sportową dla kobiet

Wybór, by ulokowac swój butik na lewym brzegu Paryża też był wielce znaczący. Lewy brzeg to tradycyjnie bardziej intelektualna i artystyczna część miasta w odróżnieniu od burżuazyjnego brzegu prawego. Rykiel zawsze podkreślała, że jest kreatorką mody i intelektualistką - napisała kilkanaście powieści, na witrynach swoich butików zawsze umieszczała głośne w danej chwili książki, w swych projektach modowych często pracowała ze słowami, które wkomponowywały się w ubranie.

dzianina od stóp do głów nigdy nie ubierała lepiej - jesli ktoś nie wierzy wystarczy spojrzeć

 Rykiel to także classy chic spod znaku fru fru, piór i koronek

Jest kilka rzeczy, które moda światowa zawdzięcza Sonii Rykiel. Na pierwszym miejscu będzie to odzyskanie trykotu. Tak jak Vivienne Westwwod wprowadziła T-Shirt na salony mody, tak Rykiel zawdzięczamy sweter. Dopasowany, kolorowy, ozdobiony aplikacjami, nadrukami w postaci słów, w paski, z nowatroskim dekoltem lub bez - wszystko to nie istniało przed nią. Podobnie ona pierwsza połączyła modę i sport. Prymat wygody w elegancji dla kobiet sprawił, że jej sukienki określano mianem "sukienek dla mężczyzn" ze względu na ich prostotę i łatwość noszenia. Brała modę pod włos - pierwsza wprowadziła widzialne szwy na zewnątrz, ubrania noszone "na lewą stronę", rozmiar oversize. Rykiel utrwaliła także sławę czerni jako koloru-fetyszu mody.

Projekt Martina Margieli na jubileuszowy pokaz Sonii Rykiel (pisałąm o tym tutaj)

 a oto Jean Paul Gaultier i jego wizja Rykiej

      W 1971 roku zorganizowała pokaz mody, w którym spod obszernej sukni widzom ukazało się nagie ciało znanej wtedy aktorki. Nie była to prowokacja, ale oświadczenie. Moda nie jest protezą, ale ma być przedłużeniem naturalności i wygody. Nie jest zamiast, ale uzupełnia coś, co jest już dane.  Uzuepłenia i uszczęśliwia. Rykiel zawsze wprowadzała do swego przekazu dodatkową osobistą nutę afirmacji kobiet, osobistego zaanagażowania w ich dobre samopoczucie. Jej pokazy długo organizowane w macierzystym butku miały charakter domowych defilad, sponatnicznych i pełnych rodzinnego wdzięku. Od lat 80-tych zaczęła je organizować jej córka Nathalie - zawsze w myśl podobnej idei nieskończonej zabawy i podobnego scenariusza. Najpierw jedna modelka wyłania się z ciemności w jakimś dowcipnym ujęciu czy scenerii, a za nią reflektor wydobywa cała grupę roześmianych i szczęśliwych, kroczących beztrosko kobiet, doskonale spełnionych w sowim towarzystwie. Uderza ich witalnośc, ruchliwość i szczęśliwość, ich powtarzalna niepowatrzalność. Ta kobieta jest podmiotem, bawi się i śmieje, najbardziej naturalna, niczego nie udaje i pragnie.   

Sonia i Nathalie Rykiel na zakończenie pokazu wiosna/lato 2008

 

Sonia Rykiel: Exhibition, Musée de la Mode et du Textile, Paris, 11.08-04.09

wtorek, 21 kwietnia 2009, agata_araszkiewicz

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/04/27 19:14:26
Zapraszamy do rozmowy! Serdecznie.
gender.blox.pl/2009/04/urodzinowo.html