Blog > Komentarze do wpisu
Warszawa genderowa!...

      Och, przerwa przedłużyła się w nieskończoność, za co najmocniej przepraszam, kajam się i w ogóle, ale już do dzieła! Zaczynam od wspomnień z Warszawy comme il faut, zawsze po powrocie, gdyż przerwa spowodowana była wyjazdem do Polski (jak mi się to 3 lub 4 razy do roku zarza). Tym razem w pierwszym tygodniu lutego, Warszawa przywitała mnie genderowo, co tym bardziej ciekawe, że w tę niedzielę, o ile mi wiadomo, odbędzie się X Manifa feministyczna...

Kropla drąży skałę!...

Otóż pierwszą rzeczą w jakiej dane było by mi uczestniczyć - a pamiętajmy, że ten blog wbrew pozororm w dużej mierze polega na przygodności jak prawdziwa flâneria właśnie! - był wykład Karola Radziszewskiego w CSW w Warszawie w ramach "Mojej  historii sztuki". Tytuł małego filmu wideo, który przygotował Karol brzmiał: "Artysta jako przedmiot pożądania". Wypowiedzi przyjaciół i znajomych artysty - innych artystek i artystów, kuratorek i kuratorów oraz galerniczek i galerników analizowały na poziomie zwykłej codzienności kewstie uwodzenia i sexy looku na współczesnej polskiej scenie artystycznej. Jaki jest codzienny styl polskiego młodego artysty? Co się zmieniło? Otóż wiele...

Tradycyjnie chyba do niedawna, mówiąc nieco żartobliwie, polski artysta był raczej Pigmalionem, delegującym swoją seksualność na kobiecy model. Najlepszym tego dowodem była trwająca równolegle w zamkowych salach quasi-przekrojowa wystawa grupy Łódź Kaliska, zatytułowana nomen omen "Niech szczezną mężczyźni. 300 lat Łodzi Kaliskiej"! Co za koincydencja!!!

Łódź Kaliska, Rybaczki z Darłowa, 2009

Łódź Kaliska, Pompy, 2009

Nie mogę wyzbyć się nachalnego wrażenia, że produkcje Łodzi Kaliskiej przepełnione są do bólu specyficznym duchem PRL-u...Duchem, jeśli nie ciałem, gdyż chodzi mi o specyficzne połączenie kulturowe, które PRL ze swym stłuminiem wykształcił - nazywam je czasem seksofobicznym seksizmem. Między "Seksmisją" a "Czterdziestolatkiem" - najpopularniejszymi filmami PRL nie bez przypadku ujmującymi obie kwestie - sytuuje sie według mnie wrażliwość, która generuje wyobrażenia à la Łódź Kaliska. Fotografie dzisiaj pokazywane są żywywm cytatem z "Seksmisji" (1984!), a równocześnie przypominają nieco limitowane fantazje inżyniera Karwowskiego, który i owszem chodził czasem do dansingu w tajemnicy przed żoną a nawet romansował z piosenkarką. Ubóstwo kultury seksualnej i brak uwodzicielskiego wyrafinowania w słynnym serialu uderzały mnie już we wczesnej młodości. (No cóż polska klasa średnia do dziś nie jest sexy, jeśli mierzyć jej sprawność w tej dziedzinie serialem "Klan"...Ostatnio ktoś ze znjaomych opowiadał mi odcinek o tym, że pani Elżbieta - aptekarka podrywana przez młodzika decyduje się pójść na wieczorek poetycki... pierwszy raz od czasów studiów...W tej historii brak potrzeby kultury rymuje się z brakiem kultury seksualnej, szkoda gadać po prostu... ) Łódź Kaliska zdaje się cierpieć na syndrom "Czterdziestolatka", którego ostatnie wzruszenie związane jest z obejrzeniem "Seksmisji"... Seksistowskie "gołe baby" w męskich zawodach obnażają nie tylko pusty narcyzm pseudo-kokietującego kobiety post-PRLowskiego męskiego ego ale także kiczowaty prymitywizm nadwiślańkich polo-menów. Żadnego wyrafinowania tu nie będzie. "Kopernik była mężczyzną", że zacytuję moje hasło, parafrazujące "Seksmisję", które było jednym z pierwszych haseł feministycznych manif. I co z tego? Co z tego, że pewna generacja polskich mężczyzn, nie przetrawiona zachodnio 68 rokiem, boi się kobiecej emancypacji jak ognia? Niestety jest to smutna opowieść o nich samych.  

Łódź Kaliska, Oponiary, 2009

 

Łódź Kaliska, Rozdzielnia, 2009 

Inna sprawa daleko bardziej głębsza dotyczy kondycji samego artysty w naziwjmy to post-PRL-u. gdyby czytac tytuł wystawy "Niech sczezną artyści" to byłaby to może pewna równie smutna konstatacja na temat kastracji i głębinowego poczucia bezsilności, jaką były system oferował artystom w sytuacji braku prawdziwej wolności, zarówno twórczej jak i ekonomicznej. Polska kultura ciągle zmaga się z plagą bycia wtórną i zapóźnioną. Podobnie jak w pewnym sensie prace Łodzi Kaliskiej. Piętnują one niejako wbrew sobie nieprawdopodobny seksizm, jaki ciągle jest udziałem środowisk artystycznych (i uczelni) w Polsce. Zmagają się z własna wtónością i anachronizmem. Pozorna ironia tych prac, jak i towarzyszący im manifest wywyższający niby to kobiety, stają się bronią-bumernagiem. Wyobrażenia nagich ciał kobiet są tyleż seksistowskie, co seksofobiczne. Obnażają potworną ciasnotę wyobraźni samych ich twórców. Kobieca nagość, zdjęta wprost z akademickich płócien XIX-wiecznych i wprowadzona w krąg męskich fizycznych zawodów staje się alegorią mentalnej pustki Transformacji. Społeczeństwo zmienia się, tak, jak zmieniają się obyczaje. Ale artyści pozostający na siłę w PRL-u pozbawieni są wyrafinowanej sztuki seksu. Lekkość, zabawa, gra są tu ciężkie i trywialne, nie tyle smucą, co śmieszą. Choć bez wątpienia pewna transgresja w nie wyidealizowanych ciałach kobiet o różnej tuszy i wieku jest tu pewnym plusem. Pewien pornokratyczny dyktat zostaje tu uchylony. Ale co dalej? Ejże, Panowie, jeszcze jeden wysiłek!...

Tymczasem artysta, który wyłania się ze zbiorowego portretu Radziszewskiego (zaledwie w sali obok!), jest metroseksualny i bardziej współczesny. Świadomy tego, że seksualność jest teatrem, w którym uczestniczy każda ze stron. Wideo Radziszewskiego ma w sobie pewne przymrużenie oka, jest seksofilskie. Podobnie jak wernisaż sióstr Borowych, który odbył się dwa dni później w WizyTUjącej Galerii. Wystawę "Chłopaki" można przeczytać jaką małą odpowiedź dla Łodzi Kaliskiej. 

na wernisażu sióstr Borowych, przed obrazem Doroty Borowej, Maciek, 2008 (zdjęcie dzięki uprzejmości galerii)

Agata Borowa, Krzysiek, 2008

Dziewczyny gadające o chłopakach i malujące ich, bezkarnie z odrobiną czułości i uprzedmiotowienia to miły odskok po Łodzi Kaliskiej. Siostry Borowe, pracujące w teamie jako girlsband, penetrują swoją "dziewczyńskość" w sposób otwarty i szczególny. Choć to może mało znana sprawa w historii sztuki...:)..dziewczyny oraz kobiety także patrzą i widzą. Męskie ciało tradycyjnie nie jest poddawane oglądowi ani w tradycji artystycznej (prócz antyku!), ani w innych dziedzinach wizualnych (reklama, pornografia).  

 

Dorota Borowa, Niko, 2007

 

Agata Borowa, Artur, 2008

Heteroseksualne oko nie uprzywilejowuje męskiej nagości, często eksploatuje zaś kobiecą. Męski akt to margines sztuki. Właśnie dlatego prace sióstr Borowych są takie znaczące. Korespondują niejako z męską metroseksualnością w sztuce (i w społeczeństwie)diagnozowaną przez Radziszewskiego. Jednak modele na obrazach (nawet jeśli nie chodzi tu o akt) w jakiś sposób są podmiotowi. Borowe nie wcielają się w rolę kobiecych Pigmalionów, które kontrolowałyby każdy aspekt przedstawienia, a także nawet to, co jest poza jego ramą. Ich portrety są relacyjne - właściwie każdy z nich opowiada jakąś historię spotkania, obecności, może fascynacji. Patrzące oko, podobnie jak malujący gest są czujne i przychylne. Nie próbują powtarzać "systemu nagości" czy systemu patrzenia. Próbują tworzyć rodzaj patrzenia wraz z daną portretowaną osobą. Chłopaki są przez to szczególni, poszczególni. Każdy ma imię, jak i domyślny kontekst.

 

Dorota Borowa, Łukasz, 2009

Ta zabawa jest dla dziewczynek. Choć muszę przyznać, że w trakcie zwiedzania wystawy w grupie mi towarzyszącej nieoczekiwanie w dyskusji pojawił się temat "błędu" - błędu anatomicznego. Jak, dlaczego, skąd? Czy nie jest tak, że ciągle dziewczyny malujące chłopaków kojarzą nam się nieświadomie z pewnym rodzajem "systemowego błędu"? Jak dawniej kobieta sięgająca po pędzel? Sztuka kobiet tradycyjnie odczytywana była często jako "błąd" i "skaza" w męskocentrycznej dumnej dziedzinie. Prace sióstr Borowych są tyleż konceptualne, co plastyczne - jak dla mnie wszelka próba błędu jest u nich bardzo mile widziana!:)    

Na zakończenie flânerowania po nadzwyczaj genderowej Warszawie proponuję udać się do Saturatora, gdzie w dzień po wernisażu "Chłopaków" miał miejsce Festiwal Queer (ale o tym w następnym poście!)...

Karol Radziszewski, Artysta jako przedmiot pożądania, wideo w ramach wykładu "Moja historia sztuki", CSW Warszawa, 4 luty 2009

Łódź Kaliska, Niech sczezną mężczyźni. 300 lat Łodzi Kaliskiej, CSW Warszawa, 19.01-01.03.09

Siostry Borowe, Chłopaki, WizyTUjąca Galeria, Warszawa, 6.02-6.03.2009

wtorek, 03 marca 2009, agata_araszkiewicz

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/11/13 15:26:55
niech sczeznie agata araszkiewicz....poniewaz jej pseldointelektualny belkot na temat lodzi kaliskiej to jeden wielki żałosny zawiesisty sos..