Blog > Komentarze do wpisu
Kamelie, kamelie, camelissimae...

     Zanim przejdę do nowej wersji mojej gablotki w Saturatorze, co stanie sie bez wątpienia naturalną koniecznością po każdym z wyjazdów do Polski, na chwilę powrócę do wersji starej. I to poprzez nawiązanie do styczniowych pokazów haute couture w Paryżu. A mianowicie do obsesji Chanel Couture na temat...kamelii!!!

 

 

Chanel, haute couture, lato 2009

Kamelie były tworzywem spajającym elementy Sexy Life, któremu ostatnia gablotka była poświęcona. Były to prawdziwe kamelie Chanel dodawane do toreb zakupowych lub ozdobnych opakunków marki. Zanim odejdą ze sceny przypomnijmy triumf chanelowskich kamelii także podczas pokazów haute couture na lato 2009 w Paryżu w styczniu tego roku. Oto defilujące kamelie:

 

Chanel, haute couture, lato 2009

Ubieranie w kwiaty, ubieranie jak kwiaty. Dla Coco Chanel kamelia była najbardziej perfekcyjnym z kwiatów, minimalistycznym i wyrazistym. Stała się znakiem firmowym jej stylu.

 

 

 

   

Chanel, haute couture, lato 2009

Kamelie jako peruka Marii Antoninny i pogański wianek, jako wiosenny czepek i kapelusz na wyścigi konne. Jako korona cierniowa i gruby warkocz. Kamelie jako siano i kapusta, wielki bukiet i mała miniaturka. Być może nie wszystkie te propozycje są równie udane, ale nie brakuje im pomysłu, dosadności i dowcipu.

Przypomnijmy na koniec nie mniej dowcipne dzieło szwajcarskiej desginerki Sandrine Pelletier, którym skomentowałam kiedyś pierwszą gablotkę (Romans i kamelie...)..:)))...

 

kredyt zdjęciowy: Madame Figaro, wyd.paryskie, 27.11.08 i www.vogue.fr

piątek, 06 marca 2009, agata_araszkiewicz

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: