Blog > Komentarze do wpisu
Uklański biało-czerwony

 Najpierw reklamę wystawy Biało-Czerwona Piotra Uklańskiego w Gagosian Gallery na Manhatanie widziałam w marcowym Artforum (uderzył mnie polsko brzmiący napis!...). Zwróciły moją uwagę nie tylko Fist (Pięść), która równocześnie występuje przez budynkiem Neue Galerie na biennale w Berlinie, ale kolejne nawiązania do narodowej polskiej stylistyki. Świetny recenzujący wystawę tekst Krystyny Borkowskiej na internetowym Obiegu mam ochotę uzupełnić kilkoma uwagami.

Uklański konsekwentnie od paru lat porusza się w obszarze narodowej ikonosfery. Pierwotnie korpus dzieł pokazywany w Manhatanie powstał na drugą wystawę artysty w macierzystej paryskiej galerii Emmanuela Perrotina zatytułowaną Polonia w 2005 roku, gdzie po raz pierwszy został pokazany. Wtedy biało-czerwoną Flagę wykonaną z emalii i szkła oraz rzeźbę-godło Orła interpretowano jako egzaminowanie "ciężkich, naznaczonych narodowych znaków" w nowym kontekście, zwłaszcza w dobie konfliktów o udział Polski w wojnie w Iraku i problematycznego wejścia Polski do Unii Europejskiej.

polonia

Piotr Uklański, bez tytułu (Polonia), 2005 (widok w galerii Emmanuela Perrotina w Paryżu w 2005 roku)

orzel

Piotr Uklański, bez tytułu (Orzeł), 2005 (widok w galerii Emmanuela Perrotina w Paryżu w 2005 roku)

Już w 2003 roku na Frieze Art Fair Uklański swoim graffiti "Boltanski, Polanski, Uklanski" zwracał uwagę na stereotypy narodowe w postrzeganiu tożsamości, z jednej strony na tendencję widzenia zbiorowo tożsamości słowiańskiej Europy, ale także siłę płynącą z igrania z kliszami. Na Sezon Polski we Francji, podczas Białej Nocy w 2004 roku, naprzeciw wieży Eiffel'a pod Palais de Chaillot pojawiał się kiczowaty wielki znicz La Flamme eternelle de l'amité franco-polonais (Nieśmiertelny płomień przyjaźni francusko-polskiej). Było to w okresie, gdy relacje polityczne między naszymi (mam ochotę powiedzieć) krajami nie układały się najlepiej. Nostalgiczny rys historii i ironia nadawały temu (byłemu?) zniczowi olimpijskiemu nieco cmentarnych skojarzeń...

boltanski  flamme

Piotr Uklański, bez tytułu (Boltanski, Polanski, Uklanski), 2003 i Flemme éternelle de l'amité franco-polonais (Nieśmiertelny płomień przyjaźni francusko-polskiej), 2004

Na jesieni ubiegłego roku w Wiedniu podczas retrospektywy swej twórczości artysta nadal żongluje z "obcością" swego naziwska na Zachodzie na otwierającym pokaz graffiti...Brakujące "s" dopisane do jego nazwiska wyzwala mimowolny uśmiech...

vienna

Piotr Uklański, A Retrospective, 2007 (w Vienner Secession w Wiedniu, jesień 2007)

vienna

widok wystawy w Vienner Secession

vienna

W tym kontekście pokaz na Manhatanie jest dalszym ciągiem tej samej historii. Pytanie pozostaje oczywiście jakiej Historii? Magazynowy skład narodowych symboli jak uciążliwy ironiczny rezerwuar jeszcze nie wybrzmiał do końca. Jednak fakt, że pojawiały się one w ważnym 2005 roku ma dla mnie ogromne znaczenie. Był to rok, gdy w pierwszych wolnych wyborach po wejściu Polski do Unii Europejskiej zatrumfowali bracia Kaczyńscy. Polska PiS-u to ciekawy okres triumfu nacjonalizmu i ksenofobii, okres rozczarowań i klęska marzeń o innej wolności. Pamiętam w tym samym roku zwiedzanie w warszawskim CSW wystawy "Za czerwonym horyzontem", prezentującej m.in młodą polską sztukę, także zdominowaną przez narodowe barwy. Wtedy oglądałam te prace w towarzystwie Ewy Toniak i po latach powiedziałyśmy sobie, że nasz ówczesny niepokój się potem potwierdził. Ta szuka przewidywała zalew nacjonalizmem, ale czy znajdywała na niego jakiekolwiek remedium? Ale czy sztuka była "mądrzejsza" od polityki?

bialo-czerwona

Piotr Uklański, bez tytułu (Biało-czerwona), 2008

Czy pruszanie się w symbolicznych ramach wyznaczonych przez rządy PiS-u może być skuteczną próbą wyjścia poza ich pierwotny horyzont? Oczywiście jest absolutnym prawem artystów sięganie po nie i jak najbardziej "zawłaszczanie" na własny użytek i nie na tym polega problem. Problem polega na tym dlaczego ta propozycja polityczna jest aż tak bardzo atrakcyjna? Orzeł, biało-czerwone kolory, krakowskie szopki, powstanie warszawskie, a wszystko podpisane logo "Solidarności" odsyłają nas do tej "epoki" dość jednoznacznie. Chcąc nie chcąc, prace Uklańskiego poruszają się między grą z "wyświechatniem" narodowych klisz sprowadzonych do sklepiku z pamiątkami a prawdziwą walką o kształt polskiej tożsamości (swobody i wolności) dzisiaj. 

gagosian

Piotr Uklański, bez tytułu (Szopki krakowskie), 2008

Chcąc nie chcąc jesteśmy pomieszani. Oto fragment tekstu Krystyny Borkowskiej: 

"Z pomocą dla zdezorientowanych przybył Adam Michnik, który w scenerii wystawy przedstawił (5.05.2008) wystąpienie zatytułowane Polityka w biało-czerwonym kolorze (Politics in White and Red). Andrzej Basara na internetowej stronie "Nowego Dziennika" spotkanie z redaktorem naczelnym "Gazety Wyborczej" w Gagosian Galery zrelacjonował następująco:

"Obrazy i instalacje Uklańskiego odwołują się do polskiej historii i symboli (w tym Solidarności i powstania warszawskiego) i dlatego stanowiły naturalną odskocznię do ubarwionego dowcipami poniedziałkowego zamkniętego wykładu Michnika o zmaganiach w polskiej tradycji między otwartością na świat, tolerancją i nadzieją a zaściankowością, pieniactwem i nacjonalistycznym szowinizmem. Ta polska pięść - mówił Michnik do ponadstuosobowej widowni, wskazując na rzeźbę w kształcie zaciśniętej dłoni - potrafi dać w mordę, ale to także wyciągnięta dłoń, garść dobra ofiarowana światu. Zdaniem Michnika sztuka Uklańskiego wyraża polskość bez kompleksów, a do tego jest doskonale oryginalna, unikając zagrożenia imitatorstwem - z którym zmaga się polska tradycja. Prace Uklańskiego wyrażają miłość wobec Polski, a jednocześnie ironię wobec tej miłości. Są najlepszym dowodem, że w świecie zglobalizowanym polskość jest bogactwem - mówił naczelny Wyborczej". "

solidarnosc

Piotr Uklański, bez tytułu (Solidarność), druga część dyptyku, 2007

Pomieszanie oddaje także trochę rozmyte logo "Solidarności" na jednym ze zdjęć zrobionych w Stoczni Gdańskiej (na poprzedzającej go fotografii litery są bardzo wyraźne). Interesujące jest także, to, że Uklański jest artystą w pewnym sensie "apolitycznym" w tym wszystkim i w "apolityczny" sposó posługuje się symbolami politycznymi jak godło i flaga. Symbolami politycznymi gorącymi w kraju, w którym toczy się ciągle polsko-polska wojna i gorącymi także dla sztuki - dodajmy - w przypadku państwa, w którym toczy się pierwszy w histroii proces przeciwko artystce o obrazę uczuć religijnych (traktowanych jako narodowe). U Uklańskiego nie ma krzyża, jak zauważa Borkowska, i może właśnie także dlatego.

warsaw uprising

Piotr Uklański, bez tytułu (obrazy z serii: Powstanie warszawskie), 2008 i centralnie bez tytułu, (Pięść), 2007

Rozmyta farba na obrazach poświęconych powstaniu warszawskiemu (temu genialnemu politycznemu chwytowi marketingowemu PiS-u, ujmującemu w sposób tak doskonały polskie kompleksy i polską dumę) podobnie jak rozmyty napis "Solidarność" na zdjęciu ze Stoczni mają w sobie tę dawkę zaburzenia, zakwestionowania, pytania. Czy Uklański jest artystą, który w post-modernistyczny sposób próbuje zderzyć się i zakwestionować martyrologiczny polski paradygmat romantyczny? U niego martyrologia jest już kliszą, jest jedną z danych rysu i gustu narodowego charakteru podobnie jak krakowska szopka. Najważniejszym gestem jest tu chyba Odyseja owej Cepeliady, fakt, że przeniesione ze swego surowego kontekstu narodowe znaki bledną lub specyficznie się nasilają w obcym, anonimowym kontekście. Ich przeniesienie funkcjonuje jak rozproszenie, sama odległość jest już znaczeniem, nadaje im rysu odbierającej grozę nostalgii, ironicznego igrania z siłą i bezsilnością narodowej ideologii. Mechaniczność tego przesuwania znaków nieco je wyzwala to prawa, ale dlaczego 20 lat prawie po upadku muru jesteśmy jeszcze na tym etapie, w tym "załuku" historii?

stach 

Piotr Uklański, bez tytułu (orzeł Stacha), 2008

Widzowie i krytycy na Manhatanie zastanawiali się czy Uklański ironizuje czy adoruje nacjonalistyczne symbole. Mnie się wydaje, że Uklański ironicznie adoruje jednak pewną niemożliwośc. Niemożliwość wyjścia z impasu historii, jakieś błędne chodzenie po narodowym kole, jakąś ideową niemoc polskich elit. Macie, co chcecie. Ale jest to podszyte pragnienim innej historii, pragnieniem jakiejś innej mocy. Aluzja do Stanisława Szukalskiego wydaje mi się tu wielce znacząca. Artysta zrealizował awangardowo-słowiańskiego orła wedle jego rysunków. Stach Szukalski - cudowne dziecko polskiej rzeźby i tragiczna postać (polskiego) artysty "wysadzonego z siodła" przez ducha historii. Intrygująca, ale jakże chwiejna jest jego megalomańska słowiańska pasja lat 30-tych - konserwatywnej i zaprzańskiej Polski piłsudczyków (już bez Piłsudzkiego), przedwojennej dekady antysemityzmu i ograniczenia wolności. Słowiańskie marzenia Szukalskiego - jego projekt Neueuropy, ale bez Zachodu - przypominają trochę paralelne sny sąsiednich faszystowskich Niemiec tego okresu i ich próby wskrzesznia germańskiej potęgi i mitologii.

Od cierni do gwiazd, przez kompleksy do mocy. Interesujące u Szukalskiego i to chyba podchwytuje Uklański jest interpelacja statusu Polaka w Polsce i w świecie. Jaka genezą dla dzieła może być nasza post-kolonialna świadomość? Pytanie dziś istotne: kim jest (ma być) Polak w Polsce, kim jest (ma być) w świecie?

Maurizio Cattelan zadał raz Uklańskiemu pytanie w wywiadzie: "Czy identyfikuje sie pan jako artysta polski?" Uklański odpowiedział: "Oczywiście. Wydaje mi się, że nie można wyjść poza miejsce, w którym się urodziłeś, nie ważne, w jaki sposób do tego podejdziesz, to na zawsze w tobie pozostaje. Z drugiej strony coraz mniej intersuje mnie kwestia nardowych tożsamości. Wydaje mi się, że pozostają one dzisiaj całkowicie sprawą public relations, podobnie jak narodowe pawilony czy międzynorodowe kwoty na różnych biennale. Jeśli masz dobrą narodowść, to może sie okazać dla ciebie bardzo dobre". ("Earth, Wind and Fire, a conversation between Maurizio Cattelan & Piotr Uklanski, Flash Art International, 05-06 2004)

Namysł nad "dobrą narodowością"...Od Polonii do Biało-czerwonej refleksja trwa. Pamiętajmy, że w Polsce równolegle trwa "debata" nad sposobami używania symboli narodowych. TVN i Kuba Wojewódzki wyrokiem sądowym mają do zapłacenia karę około pół miliona złotych za przedstawienie w programie zabawanego chwytu autorstwa rysownika Marka Raczkowskiego i artystki Agnieszki Brzeżańskiej wtykania małych czerwono-białych chorągiewek w psie odchody...

Od Polonii do Biało-czerwonej refleksja trwa. Czasami w pytaniu zawarta jest już odpowiedź i choć pytań ciągle przybywa, a odpowiedzi trochę brakuje, dziękuję Uklańskiemu za tę lekcję. I tak, jak nie jestem fanką biało-czerwonej mozaiki z ceramiki na budynku Kunsthalle w Bazylei, przedstawiającej zachód (sic!)słońca, którą kiedyś pokazał mi Adam Szymczyk, tak pozostaję fanką innej biało-czerwonej pracy Uklańskiego (niech mi wolno będzie to wyznać na łamach mojego, jak się nagle okazuje także biało-czerwonego bloga...). Jego reklamy, jaką wykupił w 2003 roku w Artforum, uwieczniającą piekną część ciała jego życiowej partnerki i znanej kuratorki (pana Pinault) Alison Gingeras. Ten "małżeński" i profesjonalny "żart" ma w sobie dużo obiecującego nadmiaru. Tak "wiosną, niechaj wiosnę, nie Polskę zobaczę!"... 

gingerass

Piotr Uklański, Gingerass, reklama w Artforum w 2003 roku

Piotr Uklański, Biało-czerwona, Gagosian Galery, Nowy Jork, 27.03 - 30.05.2008

http://www.paris-art.com/agenda/expos/d_annonce/Polonia-4496.html

http://www.secession.at/kunst/07_uklanski_e.html

http://www.gagosian.com/exhibitions/21st-street-2008-03-piotr-uklaski/

środa, 11 czerwca 2008, agata_araszkiewicz

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: