Blog > Komentarze do wpisu
Chlopak do zjedzenia?...

  Ostatnie dni to praca wokół oddania kawałka doktoratu po francusku (rozdział pierwszy, w którym znajdują się także ciekawe z punktu widzenia bloga rzeczy, które mam nadzieję niedługo opublikować...) i wreszcie czas na przerwę!

Chłopak do zjedzenia?

Tak się składa, że w październiku podczas wizyty w Warszawie, zadzwoniła do mnie siostra, scenografka, naciskając żebym natychmiast przyjechała do jej studia, nie podając powodu...Okazało się, że robi świąteczną sesję dla „Cosmopolitan” z...prawdziwymi Chippendales, przybyłymi prosto z Nowego Jorku (i Los Angeles). Wpadłam „na chwilę” i zostałam cały dzień...

Obie byłyśmy dosyć pod wrażeniem...Zdjęcia pijane i nieostre...

 Pisałam na przenośnym komputerze bloga (sic!...był to post o Althamerze), gdy zmęczeni podróżą chłopcy spali obok między kolejnymi ujęciami...

Uczestniczyłam jako widz(ka) w ujęciu z pierniczkami i od razu chciałam je do mojego bloga w uzupełnieniu kolekcji „Kobiet do zjedzenia”. Jednak w między czasie zdjęcie zaginęło i numeru pisma  też nie było latwo dostać (zniknął jak świeże bułeczki!...), zwłaszcza, że en personne wróciłam do Polski dopiero w lutym...

Jednak oto ono – jeszcze przed Wielkanocą!!!

Specjalne podziękowania dla Magdy Araszkiewicz

Wesołych i gołych..., Cosmopolitan, styczen 2007, autorki tekstu M.Wyczółkowska i D.Lubanska, fotograf Wojtek Bąkiewicz, scenografia DreamTeam

 

piątek, 23 marca 2007, agata_araszkiewicz

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: