Blog > Komentarze do wpisu
Adam Adach w Wiedniu: polityczna melancholia ...

A) Mam potworne kłopoty techniczne z zabraniem się do prowadzenia pełną parą nowej wersji bloga, B) Mnóstwo przeszkód związanych z przemieszczaniem się z miejsca na miejsce: B1) Siedzę własnie na końcówce wakacji u mojego męża w Brukseli, więc komputer tu jest jakiś "obcy", B2) Byłam właśnie w Wiedniu w zeszłym tygodniu na wystawie....C) Zabieram się wreszcie do dzieła - tyle nowych rzeczy domaga się napisania!...

 W zeszłym tygodniu Wiedeń był chyba europejską stolicą polskiej twórczości (w sensie młodej polskiej sztuki).... Udałam się tam na zaproszenie Galerie Nächst St.Stephan (koło katedry św. Stefana w samym centrum miasta...) należącej do Rosemarie Schwarzwälder na wernisaż wystawy Adama Adacha. Polski malarz żyjący we Francji (a od niedawna z powrotem w Warszawie) gościł juz w moim blogu nie raz: a to z okazji paryskich barykad (gdy sfotografowaliśmy sie na oblężonym placu Sorbony), a to jako jeden z dwóch polskich artystów (obok Romana Opalki!...) obecnych na mocnej wiosennej paryskiej wystawie "Force de l'art". Tym razem m.in. po Nowym Jorku i Zürichu otwierał duży pokaz najnowszych, namalowanych głównie w Warszawie prac w swej "macierzystej" austriackiej galerii. Dla mnie doświadczenie super ciekawe - towarzyszyć artyście (i przyjacielowi z "paryskiego bruku"...) w tak istotnym  wydarzeniu. Jednak okazało się ono dużym wyzwaniem z powodów językowych (mój niemiecki w całkowitym regresie...)... Zarówno przedoficjalny jak i oficjalny - dla publiczności - pokaz otwierało wystąpienie Roberta Flecka, dyrektora Deichtorhallen w Hamburgu, którego teksty na temat Adacha po angielsku, jak i po francusku znałam (wydaje mi się, że jest on jednym z krytyków najtrafniej ujmującym w słowach-kluczach wyobraźniową przestrzeń artysty), jednak teraz przyszło mi skapitulować wobec językowej bariery.

Robert Fleck przemawiający na wernisażu

Publiczność, a w głębi Rosemarie Schwarzwälder i Adam Adach

Skapitulować? No rzecz jasna nie wobec sugestywnych, trochę surrealistycznych obrazów otwierających wystawę:

Zarah Leander w swoim zenicie, olej na płótnie 90 x 145 i 90 x 70 cm

Antonina Traczyk, awangardzistka w układaniu cegieł, 90 x 145 i 90 x 70 

Wyprawa kapitana Blooda (1955), 90 x 145 i 90 x 70 cm

Tryptyk kobiecy otwiera także nowy wymiar w malarstwie Adacha. Nie tylko formalnie każdy obraz jest dyptykiem (tryptyk dyptyków...), ale także krzyżują się w nich palimpsestowe warstwy historyczne, antropologiczne i ...anegdotyczne... Żydowska aktorka robiąca karierę w nazistowskich Niemczech, Antonina Traczyk - mistrzyni układania cegły i nieznana ikona socrealizmu (Tomczyk w "spódnicy" komplementarny wobec bohatera z filmu Wajdy "Człowiek z marmuru") czy papuaska kobieta "odkryta" przez eurpejską ekspedycję podczas karmienia dziecka i prosięcia - to kobiece emblematy paradoksów historii. Ale także, prócz podskórnej przemocy, jej nieskończoności, nie odkrytych znaczeń. Nie przypadkiem pewnie firmują je kobiety, "przyjaciółki kosmosu", zawsze bardziej obce. Ich egzystencje mają często nie linearne znaczenia, mogą być znakiem otwarcia.  

Maszerujący Jozef Sigalin, 90 x 70

Z występu Flecka zrozumiałam jedynie dwa słowa: "Gesichte und Politik" (historia i polityka). Ale wedle zapewnień ujmujących uczestników wernisażowej kolacji - wiedeńskich ludzi sztuki i kolekcjonerów, których dzięki uprzejmości Rosemarie Schwarzwälder miałam okazję poznać (w rozmowie po ang. sic! - ale o tym za chwilę), słowa te okazały się kluczowe.    

     

Political Song, 70 x 50

I rzeczywiście - wraz z przeprowadzką (częściową) do Polski - Adach zdaje się porzucać wymiar prywatny i intymny obecny w jego wcześniejszych pracach. Trudno mówić teraz o jakichś konsekwentnych ciągach narracyjnych - wspomnieniowych czy prywatnych. Poetycki emblemat anonimowej brzozy jako metafory polskiego pejzażu intymnego, który wedle europejskich krytyków był podszyty holocaustowym podtekstem został zastąpiony przez wyraźne aluzje i anegdoty historyczne. Historia osobista nie wplata się już w historię oficjalną jak to było w okresie, w którym powstał cykl "Ostatnie lato" (pokazywane kiedyś w internetowym Obiegu), znajdujące się obecnie w zbiorach centrum Pompidou. Tym razem, wraz z powrotem do kraju, artysta zdaje się zastępować nostalgię przez obecność, a dystans przez rodzaj wyrazistego komentarza.

      

Ministerstwo Edukacji, 160 x 180 cm

 

   Ministerstwo Komunikacji, 160 x 180                               

 

                         

                            Ministerstwo zdrowia, 120 x 190

Trzeba też powiedzieć, że nie przypada ten powrót na łatwe czasy. Nowe płótna zdają sie przekonywać, że trudno tak po prostu odnaleźć się w polskiej rzeczywistości dzisiaj. A taki artysta jak Adach zawsze pozostaje aktywistą - aktywistą zbiorowej wyobraźni przypominającym to, co wyparte. Do niedawna nieobecny w polskim dyskursie publicznym holocaust występował tu na równi z pełną sprzeczności nostalgią za dzieciństwem w cieniu komunistycznych pomników "przeklętej epoki" ("ok, to był komunizm, ale to było także nasze dzieciństwo"...). Teraz "pominiki" ministerialnych gmachów wcielają więcej niz sprzeczność - jakieś polityczne napięcie, kafkowskie niebezpieczeństwo. Są też bezpośrednim odniesieniem do obecnych "pomnikowych" posunięć lustracyjnej polityki kulturalnej.

Adam był zawsze dla mnie malarzem pełnym dystansu, ale świadomym bardzo szerokich kontekstów. Obecnym przez pewien rodzaj intelektualnej i emocjonalnej obecności, wyjątkowej na polskiej scenie artystycznej dzisiaj. Jego najnowsze prace są dokładnym potwierdzeniem tego przekonania. Oprócz melancholii i  narracyjności charakteryzujących jego malarstwo wraz z historyczno-politycznym osadzeniem uwypuklającym się obecnie, dorzuciłabym tu jeszcze upodobanie do emblematycznej anegdoty, do zawieszonych scen, do rwanej opowieści. Czasami historia zamienia się w surrealistyczną groteskę.

Wyżej i wyżej, 160 x 120, 160 x 180 cm

Melancholijne pomniki przeszłości zamieniają się w emblemat obecnego-obcego świata w ruinie, świata przez który ciągle kroczy Anioł Historii Waltera Benjamina. W tej metaforze świata i katastrofy pozytywnego podsumowania chyba nie będzie.

Uwolnieni, 120 x 160

State Actors, 70 x 90 cm

Adam Adach, Stille Beobachtung (Cicha obserwacja), 15 wrzesień - 4 listopad 2006, Galerie Nächst St.Stephan, Wiedeń, www.schwarzwaelder.at

środa, 20 września 2006, agata_araszkiewicz

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: